autor: Alan Campbell
przeczytana: 3 maja 2015
tytuł oryginału: "Scar Night"
data wydania: pierw.: 2006
polsk.: 2009
wydawnictwo: MAG
tłumaczenie: Anna Reszka
liczba stron: 352
ISBN: 978-83-7480-120-1
kategoria: fantastyka
moja ocena: 7/10
seria: Kodeks Deepgate tom 2/3
OPIS
Łańcuchowe miasto Deepgate legło w gruzach,
na Martwych Piaskach jest mnóstwo uciekinierów. Spine, świątynni zabójcy, nie
mogą się pogodzić z utratą swojego kościoła i próbują siłą powstrzymać exodus
mieszkańców miasta.
Rachel i młody anioł Dill zostają zawleczeni
do świątynnych izb tortur... ale kiedy z otchłani pod miastem wstaje czerwona
mgła, zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Po śmierci boga Ulcisa brama do Piekła
pozostaje niestrzeżona i potężne siły, które rządzą w niezmierzonych
ciemnościach pod Deepgate, dostrzegają swoją szansę.
Tylko synowie bogini Ayen rozumieją nowe
niebezpieczeństwo. Cospinol, bóg morza i mgły, przybywa, żeby uratować
świątynię swojego brata i dopaść morderców. Jego koszmarny statek spowity mgłą,
inna wersja piekła, już dotarł do Sandport.
MOJA OPINIA
Alan Campbell jest szkockim pisarzem, który
zadebiutował "Nocą blizn" - tomem pierwszym Kodeksu Deepgate. Zanim
postanowił skierować się na drogę pisarstwa, tworzył gry w tym znane GTA :).
"Żelazny Anioł" jest tomem drugim
wyżej wymienionej trylogii, stanowiący bardzo dobre dzieło fantasy. Odnaleźć w
nim można elementy wyobraźni autora przekształcone w opisy bitew, intryg,
ripost, zwrotów akcji oraz magii. Świat w którym najważniejszą rolę odgrywa
śmierć cielesna oraz nieśmiertelne dusze, gdzie dane terytorium przypada
jednemu z synów Ayen, kolekcjonerowi dusz. Walka o nie i chęć dominacji,
zawziętość i podstępność - przymioty każdego boga. I choć wydawać by się mogło,
że układ: żyj póki żyjesz, a później dusza dla boga - to układ właściwy. Nic
bardziej mylnego. Dusze nigdy nie są sobie równe. Są gniewne i słabe, ale też
potężne i pragnące zemsty.
Książkę rozpoczynają Fragmenty Kodeksu
odnalezione we wraku statku, częściowo nieczytelne, dają tylko szczątkową
wiedzę na temat katastrofy tam rozegranej. Jak wielu ludzi poległo w walce z
arkonitą - mechanicznym stworzeniem z Piekła. Po śmierci Ulcisa - gdy jedna z
bram Piekieł zostaje niestrzeżona, do świata żywych przedostają się dusze i
stworzenia piekielne. Bracia Ulcisa - bogowie, zwołują naradę jak przywrócić
początkowy ład, nie pozwalając aby Piekielny Labirynt rozrósł się również i w
tym świecie.
Jest jeszcze Rachel i Dill - anioł. Była
adeptka Spine próbuje go uchronić przed kościołem i ludźmi ślepo wierzącymi w
Ulcisa. Jako dezerterka posiada umiejętności walki oraz koncentracji, które
przez pewien czas pozwalają jej się ukrywać. Anioł będący w szoku po
zmartwychwstaniu jest raczej kulą u nogi, jest jednak na tyle ważny, aby musiał
pozostać wolny.
Gdybym przybliżyła Wam więcej wydarzeń z
książki, opowiedziałabym za wiele, więc na tym poprzestanę. I choć wiem, że
częściowo powieliłam opis z tyłu książki, mam nadzieję, że moje słowa oddały
właściwy klimat grozy i niepewności książki. Dodam jeszcze tyle, że jest ona
napisana językiem trudnym. Czytając ją ma się wrażenie oporu słów, tak jakby
sama książka nie chciała aby się ją poznało. To dziwne uczucie. Chce się
czytać, ale czasem jest się zmęczonym doborem trudnych wyrazów. Dlatego aby
przez nią przebrnąć potrzebowałam czasu.
Książka nie posiada uczuć. Jest ona biernym
opisem wszystkich zdarzeń, bez zbędnego rozdrabniania się kiedy ktoś jest
szczęśliwy czy rozgniewany, ponieważ przy dobrym wczytaniu się, wiadomo co kogo
ucieszy bądź zasmuci. Trzeba być przebiegłym na każdej stronie, aby nie opuścić
żadnej informacji mogącej nam uświadomić, kto po której stronie stoi. Czasem
spotkać można wyjątkowo długie opisy, które oczywiście uplastyczniają i pomagają
wyobrazić sobie daną sytuację, utrudniają jednak koncentrację.
To, co przemawia do jaźni czytelnika to
zawiłość fabuły oraz brak paradoksów i niedomówień. W książce tej wszystko co
podano, jest potrzebne i wartościowe i przede wszystkim nie jest powtarzane w
kółko, nudząc. Cały wykreowany świat jest trudny do ogarnięcia i zapamiętania,
ponieważ znajduje się w nim wiele czynników, które choć współpracują i żyją na
jednej planecie, to mają zupełnie odmienne cechy. Bogowie i dusze. Każdy bóg
jest symbolem czegoś innego i ma własną armię, wykształconą wg własnych
upodobań. Spine i Hashette to wojownicy, jednak różnią się niemal wszystkim.
Aby wszystko wyjaśnić czytelnikowi i nie zniecierpliwić go, potrzeba sprytu i
autor sprytnie to wykorzystał.
Reasumując. Książka jest trudna, jednak
wartościowa. Ambitna. Wymagająca skupienia. Wymogi jednak te rekompensuje
zawiłą treścią, pełną zasadzek i walk. Pełną magii i nieoczekiwanego. Pełną
niezwykłości. Las Trucizn - to coś o czym warto przeczytać.
Książka bierze udział w następujących wyzwaniach: