GRY

sobota, 21 listopada 2015

Kiedy piorun uderza

tytuł:                           Kiedy piorun uderza
autor:                          Jenny Carroll (Meg Cabot)
przeczytana:               27 września 2015
tytuł oryginału:            "When Lightning Strikes"
data wydania: pierw.:  2001
                      polsk.:  2002
wydawnictwo:            Amber
tłumaczenie:               Aleksandra Januszewska
liczba stron:                208
ISBN:                        83-241-0249-3
kategoria:                   literatura młodzieżowa, fantastyka
moja ocena:                9/10
seria:                         1-800-Jeśli-Widziałeś-Zadzwoń tom 1









OPIS
  Tylko dlatego, że jej przyjaciółce zachciało się spaceru, Jessica zgadza się wracać ze szkoły na piechotę. I proszę bardzo: ląduje w samym środku okropnej burzy. I w samym środku okropnych kłopotów. Co prawda, kłopoty jakoś lubią Jess. Ale nie takie! Bo tym razem gdzieś w drodze do domu Jessica zdobywa nowy talent. Zdumiewający dar, którego można używać dobrze... albo źle. A wtedy trzeba wiać! Przed wścibskimi dziennikarzami... i FBI.


MOJA OPINIA
  To nie moja pierwsza książka autorki Meg Cabot, więc nie będę się rozwodzić nad przedstawianiem jej. Nie ulega jednak wątpliwości fakt, że kobieta umie pisać i bardzo dobrze wpasowuje się w gatunek dla młodzieży. Tak przynajmniej mi się wydaje. Twierdzę również, że aby napisać książkę z punktu widzenia nastolatki, dla nastolatków o nastolatkach, będąc dorosłym, trzeba mieć niemałe doświadczenie z nimi związane oraz oczywiście odrobinę wywiadu. Wiadomo przecież, że wszystko się zmienia i nie dla każdego czasy młodzieńcze są jednakie.

  "Chcecie oświadczenia? Dobra, oto moje oświadczenie.
  To wszystko przez Ruth.
  Naprawdę. Zaczęło się tego popołudnia w kafeterii, w kolejce po hamburgery, kiedy Jeff Day powiedział Ruth, że jest tak gruba, że będą musieli ją pochować w pudle fortepianu, tak jak Elvisa.
  To kompletna bzdura, bo - o ile mi wiadomo - Elvisa nie pochowano w pudle fortepianu. Owszem, był okropnie gruby, kiedy umarł, ale jestem pewna, że Priscilla Presley mogła sobie pozwolić na lepszą trumnę dla Króla niż fortepian."

  Niezwykła historia Jess zaczyna się właściwie od zwykłego wydarzenia. To wszystko przez Ruth, jej przyjaciółkę. Dziewczyna, której nigdy tłuszczyku nie zbywało, postanawia, że zamiast przejażdżki samochodem, przespaceruje się. Namawia na to również Jess, która z ogromną niechęcią i odrzuceniem propozycji podwiezienia na motorze przez całkiem przystojnego chłopaka, zgadza się na wrócenie do domu na piechotę. Ten spacer jednak zapamiętają do końca życia. Nie dlatego że był długi czy męczący, a dlatego, że spotkała je okropna burza. Pamiętały oczywiście aby nie stawać pod drzewem, ponieważ może uderzyć w nie piorun. Sądzę jednak, że rozwiązanie które wybrały, a mianowicie schronienie się pod metalową wiatą, było w rzeczywistości gorsze w skutkach. Wszyscy przecież wiemy jak dobrze metal przewodzi prąd. Aż za dobrze. Ten właśnie przewodnik ciepła został uderzony piorunem, a tym samym Jess, która się o niego opierała. I tutaj wydarzenia zaczynają wymykać się spod kontroli.

  Jak w opisie sprytnie uchwycono, Jess zdobywa dar, którego właściwie nie chce. Otóż, po uderzeniu w nią pioruna, odkrywa w sobie zdolność odnajdywania zaginionych ludzi. Wystarczy, że zobaczy czyjeś nazwisko i twarz, a po przespanej nocy, będzie wiedziała gdzie taki delikwent się znajduje. Całkiem przydatna umiejętność, jednak kryje ona w sobie drugie dno. Czy każda osoba, która jest zaginiona, pragnie zostać odnalezioną? Jess przekona się na własnej skórze, że czasem pomoc ze szczerego serca, może zostać źle odebraną i niechcianą.

  Książkę przeczytałam bardzo szybko, ponieważ jej akcja usidliła mój umysł, wpajając jedną najważniejszą informację: nie przestawać, aż do ostatniej kartki. Tak się stało, a moje sumienie pozostało czyste, nie mając czego żałować. Jedynie niedosyt wkradł się niepodziewanie, gdy stron do czytania zabrakło. Mój rozsądek jednak jest zaspokojony i twierdzi, że dobrze jest jak jest. Bezsensownym byłoby przeciąganie akcji, wkładając w nią nie emocje czy zagadki, a żenadę i monotonność. Oczy moje nie narzekały na czcionkę czy papier sprzed 13 lat, wszystko nadawało klimat czasom sprzed bumu komórkowego.

  "Kiedy piorun uderza" jest kolejną świetną przedstawicielką fantasy dla młodzieży, która nie musi opierać się na romansie człowieka z wampirem, aby być wartą przeczytania. Oceniam ją wysoko, choć nie posiada ona wielowątkowej akcji, czy wojen na śmierć i życie. Odnaleźć za to w niej można humor oraz chęć naprawiania błędów, choćby nieświadomych. Jest idealną towarzyszką na długie wieczory, gdy smutny deszcz przegania radość przebywania na dworze. I choć jest skierowana dla osób młodych, sądzę że każdy mógłby odnaleźć w niej coś przyjemnego, co umiliłoby czas pomiędzy grubszą zwierzyną. (mam na myśli książki oczywiście ;)).


Książka bierze udział w następujących wyzwaniach:
  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witam :)
Będzie mi miło, gdy odwiedzając tę stronę, zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.
Pozdrawiam,
Crystal