Właściwie nie będzie ich dużo. Będzie znana książka i nieznana. Jednak najważniejsze jest to, że zdobyłam je tu, w Szwecji w Göteborgu w bibliotece.
W Szwecji można znaleźć polskie książki. Filbibliotek w Göteborgu posiada ich ponad 1000, z reguły po 3 egzemplarze każdej. Znaleźć można tu nie tylko szwedzką pisarkę, Camillę Läckberg (której nazwisko wymawia się 'lokberi'), ale również dużo książek z przepisami, fantastykę, powieści, itp. Jest to nie tylko wielkim pozytywem tego miasta, ale również dowodem na wielokulturowość. Właściwie książkę znaleźć można w każdym języku. Jaki się chce. Niedawno w second hand'zie znalazłam serię "Dragon Bull" po angielsku i norwesku.
Mogę dodać jeszcze tyle (uchylając rąbka tajemnicy o Szwecji), że second hand jest tu niezwykle popularny. Nie ma tu mody polskiej, w której ludzie szydzą z innych odwiedzających takie sklepy. Tutaj ludzie ustawiają się w kolejce do hal, aby pierwszym tam wejść! Są to głównie Szwedzi, znaleźć można jednak tu wiele narodowości. Tutaj panuje moda na pozbywanie się rzeczy, które już się znudziły. Oddaje się je właśnie do second hand'ów. To coś w rodzaju wymiany. Przede wszystkim jest to bardzo popularne i akceptowane. Gdy przyjechałam do Szwecji i pierwszy raz znalazłam się w takim sklepie, muszę przyznać, że czułam się dziwnie. Ale najśmieszniejsze jest to, że tylko ja się tak czułam!
Czytał już ktoś "Księżniczka z lodu" lub "Fantastyka jest kobietą"?