GRY

niedziela, 1 lutego 2015

Czarownica. Prawdziwa historia Diaboliny


 tytuł:                          Czarownica.
                          Prawdziwa historia Diaboliny
autor:                          Elizabeth Rudnick
przeczytana:               31 stycznia 2015
tytuł oryginału:            "Maleficent"
data wydania: pierw.:  2014
                      polsk.:  2014
wydawnictwo:            Dream Books
tłumaczenie:               Jakub Polkowski
liczba stron:               272
ISBN:                        978-83-64460-11-1
kategoria:                  fantastyka, baśnie, bajki
moja ocena:               8/10
seria:                         -

  "- Ale mówiłeś, że moi rodzice wierzyli, że istnieją także dobrzy ludzie. I moglibyśmy mieć z nimi kiedyś przyjacielskie relacje.
  - Tak mówiłem - zgodził się Rudzik - lecz sama wiesz, jak słono zapłacili za swoje przekonania. - Wypowiedział te słowa łagodnie, lecz z naciskiem. Czasami zapominał, jak młoda i niewinna była jeszcze Diabolina. - Ludzie próbowali ukraść nasze skarby, ograbić nasze ziemie. Przynieśli nawet broń zrobioną z żelaza, a ono przecież parzy nas niczym ogień.
  - Rudziku, ale ludzie też są częścią natury! - Diabolina nie ustępowała. Najwyraźniej sporo o tym myślała. - Wiem, że niektórzy są straszni. Potworni. Ale zdarza się także spotkać wredne wróżki i podstępne zwierzęta, tak samo jak i mnóstwo miłych. Wszyscy ludzie nie mogą być przecież źli."

OPIS
  Czarownica
  Nie wierz w bajki,
                        poznaj prawdę...

  W samym środku owianych tajemnicą i osłoniętych Ciernistym Murem Wrzosowisk na tronie siedzi mroczna wróżka - Diabolina. W pobliskim lesie, w niepozornej chatce żyje zaś przepiękna królewna Aurora, nad którą ciąży straszliwa klątwa - w dniu szesnastych urodzin ukłuje się w palec wrzecionem i zapadnie w wieczny sen. Te dwie kobiety łączy magiczna więź, przeznaczenie, przed którymi nie sposób uciec.

  Czy prawdziwa miłość naprawdę istnieje? A przyjaźń, dobro, lojalność? Czy król na pewno jest dobry, a czarownica zła? Jeśli chcecie poznać odpowiedzi na te pytania, zanurzcie się w magiczną opowieść zapisaną na kartach tej książki... Oto historia, która Was poruszy i zachwyci, opowiedziana jak jeszcze nigdy dotąd.

MOJA OPINIA
  Elizabeth Rudnik nie była mi znana nim sięgnęłam po jej adaptację z filmu "Maleficent". Była bezbarwna i niewidoczna jak wielu autorów w dzisiejszych czasach. Pozostawiając ją w cieniu, zapomnianą, i nie sięgając po jej dzieło "Czarownica. Prawdziwa historia Diaboliny" byłabym uboższa o tę historię. I nie mogłabym sobie tego podarować. Jednak szczęśliwy los sprawił, że coś mnie podkusiło do obejrzenia filmu "Maleficent". Sądzę jednak, że to diabeł podsunął mi książkę.

  Wielu z nas, będąc jeszcze małymi szkrabami, z ząbkami lub bez, słyszało wyjątkową historię o pięknej królewnie Aurorze i złej czarownicy, która w przypływie gniewu rzuciła klątwę na bogu ducha winną księżniczkę, skazując ją na wieczny sen. Czy jednak ta utarta historia, baśń, przekazywana z pokolenia na pokolenie nie została przypadkiem modyfikowana, na potrzeby ludu? O tym dowiedzieć się można (bądź tylko sobie przypomnieć) jak to w rzeczywistości było, czytając o Diabolinie.

  Wrzosowiska, piękne, magiczne, spokojne i harmonijne. Istny raj. Jednak nie każdemu dane jest ten eden oglądać i wraz z nim egzystować. Wrzosowiska należą bowiem do istot magicznych i skrywają w sobie nie tylko magię ale również czystą wodę i bogactwa, o których wielu nigdy nie śniło. Te oto, z pozoru atuty, stały się utrapieniem tamtejszych mieszkańców, wciąż zmuszonych do walki o obronę domostw. Ludzie bowiem zapragnęli tego, co Wrzosowiska posiadały. Bali się również istot tam mieszkających, ze względu na magię i czary, którymi potrafili władać. W takich właśnie walkach zginęli rodzice Diaboliny, wierząc, że nie wszyscy ludzie są źli. Wierzyli, że może zapanować pomiędzy nimi pokój, jeśli tylko umiejętnie przeprowadzi się z nimi rozmowę.

  Osierocona Diabolina dorastała pod opieką mieszkańców Wrzosowiska, swawolna i beztroska, bez obawy o zło czyhające ze strony ludzi. Z natury była dobra i naiwna. Te cechy pozwoliły jej poznać człowieka. Mężczyzna, o imieniu Stefan skradł jej serce, okradł Wrzosowiska i pozwolił jej uwierzyć w Miłość. Będąc służącym marzył o mieszkaniu w zamku a może nawet staniu się władcą. Gdy przyszła ku temu okazja zamordował chorego króla, wziął za żonę jego córkę, Leilę. Jednak nie były to najgorsze zbrodnie na jego sumieniu. Ukradł Diabolinie skrzydła. Odciął je od jej ciała za pomocą żelaza, łamiąc jej serce, krzywdząc ciało i przemieniając w złą czarownicę.

  Tak, Diabolina rzuciła klątwę na małą Aurorę, w gniewie i żalu, który przepełniał jej serce. Chciała tym doprowadzić Stefana do szaleństwa, by cierpiał równie mocno jak ona przez całe 16 lat, w którym to dniu jego słodka córka ukłuje się wrzecionem i zapadnie w sen wieczny. Klątwa mogła być jednak przerwana Pocałunkiem Prawdziwej Miłości...

  Piękna i wzruszająca baśń, która pochłonęła mnie na kilka godzin, nie pozwalając wyplątać się z jej wici. Przepełniona lekkością i wrażliwością, uczuciami, a przede wszystkim miłością. Jak to zwykle w bajkach bywa, to dobro zwycięża, zło ponosi porażkę, a punkt kulminacyjny wywołuje sprzeczne emocje. Jednak przede wszystkim jest to bajka. Osoby dorosłe nie znajdą w niej ukojenia czy głębi, ponieważ wszystko jest napisane niezwykle prostym językiem i dokładnie wytłumaczone. Nie trzeba tu domyślać się sprawcy, nie obgryza się paznokci w napięciu, nie szuka się ukrytych symboli. Trzeba tu przede wszystkim zauważyć miłość i to jak wpływa na człowieka. Jest wszechobecna i mocna, jednak tylko ta prawdziwa.

  Mogę dodać jeszcze tyle, że książka nie jest obciążona niepotrzebnym balastem w postaci serii pytań retorycznych, wyrzucaniu sobie przeszłości, szczegółowego opisu postaci i bezsensownych dialogów. Postacie opisane są w sposób pozwalający dowiedzieć się ich statusu oraz wieku. Emocje opisywane są prawdziwe, a nie wyssane z palca. Cała historia, choć prosta, trzyma się w swoich ryzach, nie ma dygresji, wątków, które byłyby wprowadzone a później zapomniane. Książka jest harmonią i pięknem. To moje skromne zdanie.


Książka bierze udział w następujących wyzwaniach:

22 komentarze:

  1. Oglądałam film, ale nie zafascynował mnie za bardzo :) książkę raczej odpuszczę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film daje więcej satysfakcji. I efekty specjalne są udane :) książka jest po prostu delikatną bajką. ;)

      Usuń
  2. Oglądałam film głównie dla Jolie. I bardzo mi się ten film podobał. Jeśli tylko będę mieć okazję sięgnę i po książkę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pochłaniam wszystko co fantasy, więc film nie mógł mnie ominąć :) książka jest całkiem przyjemnym zobrazowaniem tego co dzieje się w filmie :)

      Usuń
  3. Mam w planach na najbliższy weekend, zarówno film jak i książkę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam film i książkę :) szybko się z nią rozprawisz :)

      Usuń
  4. Nie wiedziałam, że film powstał na podstawie książki, ale w sumie mogłam się tego spodziewać, bo w ciągu ostatnich lat ze świecą szukać nowości kinowych niebędących adaptacjami powieści. Wprawdzie nie odczuwam przemożnej chęci poznania tej książki, ale gdyby jakimś cudem wpadła mi w ręce, to z pewnością nie odmówiłabym sobie lektury :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właściwie też nie wiem do końca co powstało pierwsze: książka czy film. Jednak treści oby są identyczne, więc sądzę, że to książka na podstawie filmu, dlatego też ma na okładce Angelinę Jolie :)
      Ale to jest ruchom a kwestia. Na filmwebie pisze, że film oparty jest na diney'owskiej książce, a w książce 'based on the screenplay'. Być może powstały jednocześnie...

      Usuń
    2. No to rzeczywiście niezły chaos, w każdym razie póki co wstrzymam się z poznawaniem tej historii zarówno w filmie, jak i w książce.

      Usuń
    3. Zawsze możesz zaryzykować :)

      Usuń
  5. Oglądałam film, który był dla mnie po prostu tragiczny. Nie podobało mi się prawie nic, no może poza tym jak ucharakteryzowali Angeline Jolie. Ale ja jestem z natury marudna :D
    A co do książki... ciekawa jestem, jak ja bym ją odebrała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak przyjemną baśń lub bajkę, ponieważ nie jest ona wymagającą lekturą.
      Ale nie przekonasz się, póki nie przeczytasz :)

      Usuń
  6. Film za mną :) Nie zainspirował mnie do książki....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz ją przeczytać jeśli chcesz skompletować te historie, jednak nie musisz, bo są niemal takie same :)

      Usuń
  7. Ja tak z całkiem innej beczki - ale super widzieć jak Ci się blog rozkręca :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję :) skromnie powiem, że to dzięki Tobie, bo byłeś pierwszym komentatorem. Wcześniej mój blog pozostawał w cieniu.

      Usuń
    2. Oj <3 tak to miło zabrzmiało ;] Ale super, że zarówno blog jak i Ty się rozkręcacie :)

      Usuń
    3. Oczywiście, zawsze do przodu :)
      Sądzę, że jest tak z każdym blogiem, jeśli tylko zostanie się zauważonym, a później dba o odwiedzających :

      Usuń
  8. oglądałam film, w którym Angelina była śliczna *_*
    ale na książkę też się skuszę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Angelina była niezwykle ucharakteryzowana :)
      książkę warto przeczytać również :)

      Usuń
  9. Oglądałam nawet dwa razy ;) Według mnie wart obejrzenia, jedyne co mi się nie podobało to gra aktorska do postaci Aurory i Philipa. Poza tym dobra historia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi również film się podobał. A obejrzałam go tylko dlatego, że wiedziała, że główną rolę gra Angelina :)

      Usuń

Witam :)
Będzie mi miło, gdy odwiedzając tę stronę, zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.
Pozdrawiam,
Crystal