Pokazywanie postów oznaczonych etykietą K. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą K. Pokaż wszystkie posty

sobota, 21 listopada 2015

Kiedy piorun uderza

tytuł:                           Kiedy piorun uderza
autor:                          Jenny Carroll (Meg Cabot)
przeczytana:               27 września 2015
tytuł oryginału:            "When Lightning Strikes"
data wydania: pierw.:  2001
                      polsk.:  2002
wydawnictwo:            Amber
tłumaczenie:               Aleksandra Januszewska
liczba stron:                208
ISBN:                        83-241-0249-3
kategoria:                   literatura młodzieżowa, fantastyka
moja ocena:                9/10
seria:                         1-800-Jeśli-Widziałeś-Zadzwoń tom 1









OPIS
  Tylko dlatego, że jej przyjaciółce zachciało się spaceru, Jessica zgadza się wracać ze szkoły na piechotę. I proszę bardzo: ląduje w samym środku okropnej burzy. I w samym środku okropnych kłopotów. Co prawda, kłopoty jakoś lubią Jess. Ale nie takie! Bo tym razem gdzieś w drodze do domu Jessica zdobywa nowy talent. Zdumiewający dar, którego można używać dobrze... albo źle. A wtedy trzeba wiać! Przed wścibskimi dziennikarzami... i FBI.


MOJA OPINIA
  To nie moja pierwsza książka autorki Meg Cabot, więc nie będę się rozwodzić nad przedstawianiem jej. Nie ulega jednak wątpliwości fakt, że kobieta umie pisać i bardzo dobrze wpasowuje się w gatunek dla młodzieży. Tak przynajmniej mi się wydaje. Twierdzę również, że aby napisać książkę z punktu widzenia nastolatki, dla nastolatków o nastolatkach, będąc dorosłym, trzeba mieć niemałe doświadczenie z nimi związane oraz oczywiście odrobinę wywiadu. Wiadomo przecież, że wszystko się zmienia i nie dla każdego czasy młodzieńcze są jednakie.

  "Chcecie oświadczenia? Dobra, oto moje oświadczenie.
  To wszystko przez Ruth.
  Naprawdę. Zaczęło się tego popołudnia w kafeterii, w kolejce po hamburgery, kiedy Jeff Day powiedział Ruth, że jest tak gruba, że będą musieli ją pochować w pudle fortepianu, tak jak Elvisa.
  To kompletna bzdura, bo - o ile mi wiadomo - Elvisa nie pochowano w pudle fortepianu. Owszem, był okropnie gruby, kiedy umarł, ale jestem pewna, że Priscilla Presley mogła sobie pozwolić na lepszą trumnę dla Króla niż fortepian."

  Niezwykła historia Jess zaczyna się właściwie od zwykłego wydarzenia. To wszystko przez Ruth, jej przyjaciółkę. Dziewczyna, której nigdy tłuszczyku nie zbywało, postanawia, że zamiast przejażdżki samochodem, przespaceruje się. Namawia na to również Jess, która z ogromną niechęcią i odrzuceniem propozycji podwiezienia na motorze przez całkiem przystojnego chłopaka, zgadza się na wrócenie do domu na piechotę. Ten spacer jednak zapamiętają do końca życia. Nie dlatego że był długi czy męczący, a dlatego, że spotkała je okropna burza. Pamiętały oczywiście aby nie stawać pod drzewem, ponieważ może uderzyć w nie piorun. Sądzę jednak, że rozwiązanie które wybrały, a mianowicie schronienie się pod metalową wiatą, było w rzeczywistości gorsze w skutkach. Wszyscy przecież wiemy jak dobrze metal przewodzi prąd. Aż za dobrze. Ten właśnie przewodnik ciepła został uderzony piorunem, a tym samym Jess, która się o niego opierała. I tutaj wydarzenia zaczynają wymykać się spod kontroli.

  Jak w opisie sprytnie uchwycono, Jess zdobywa dar, którego właściwie nie chce. Otóż, po uderzeniu w nią pioruna, odkrywa w sobie zdolność odnajdywania zaginionych ludzi. Wystarczy, że zobaczy czyjeś nazwisko i twarz, a po przespanej nocy, będzie wiedziała gdzie taki delikwent się znajduje. Całkiem przydatna umiejętność, jednak kryje ona w sobie drugie dno. Czy każda osoba, która jest zaginiona, pragnie zostać odnalezioną? Jess przekona się na własnej skórze, że czasem pomoc ze szczerego serca, może zostać źle odebraną i niechcianą.

  Książkę przeczytałam bardzo szybko, ponieważ jej akcja usidliła mój umysł, wpajając jedną najważniejszą informację: nie przestawać, aż do ostatniej kartki. Tak się stało, a moje sumienie pozostało czyste, nie mając czego żałować. Jedynie niedosyt wkradł się niepodziewanie, gdy stron do czytania zabrakło. Mój rozsądek jednak jest zaspokojony i twierdzi, że dobrze jest jak jest. Bezsensownym byłoby przeciąganie akcji, wkładając w nią nie emocje czy zagadki, a żenadę i monotonność. Oczy moje nie narzekały na czcionkę czy papier sprzed 13 lat, wszystko nadawało klimat czasom sprzed bumu komórkowego.

  "Kiedy piorun uderza" jest kolejną świetną przedstawicielką fantasy dla młodzieży, która nie musi opierać się na romansie człowieka z wampirem, aby być wartą przeczytania. Oceniam ją wysoko, choć nie posiada ona wielowątkowej akcji, czy wojen na śmierć i życie. Odnaleźć za to w niej można humor oraz chęć naprawiania błędów, choćby nieświadomych. Jest idealną towarzyszką na długie wieczory, gdy smutny deszcz przegania radość przebywania na dworze. I choć jest skierowana dla osób młodych, sądzę że każdy mógłby odnaleźć w niej coś przyjemnego, co umiliłoby czas pomiędzy grubszą zwierzyną. (mam na myśli książki oczywiście ;)).


Książka bierze udział w następujących wyzwaniach:
  

niedziela, 15 listopada 2015

Kształt demona

tytuł:                           Kształt demona
autor:                          Amelia Atwater-Rhodes
przeczytana:               21 września 2015
tytuł oryginału:            "Demon in my view"
data wydania: pierw.:  2000
                      polsk.:  2002
wydawnictwo:            Exlibris
tłumaczenie:               Wojciech Usakiewicz
liczba stron:               160
ISBN:                        83-88455-94-X
kategoria:                   fantastyka, literatura młodzieżowa
moja ocena:                9/10
seria:                          Seria z dreszczykiem tom 2

OPIS
  Jessica nie jest przeciętną nastolatką. Chociaż nikt w jej szkole nie ma o tym pojęcia, jest poczytną pisarką. Pod pseudonimem Ash Night wydała książkę o wampirach. W swojej wyobraźni, razem z wampirami i czarownicami, czuje się dużo lepiej niż w towarzystwie kolegów i koleżanek z klasy. Do szkoły przybywa jednak dwóch owych uczniów, pragnących zdobyć jej przyjaźń. Jessica nie przepada za wylewną Caryn, ale pociąga ją Aleks, tajemniczy i pewny siebie chłopak, który wydaje się jej zdumiewająco znajomy. Jego podobieństwo do Aubreya - okrutnego bohatera jej książki - jest niesamowite. To przecież niemożliwe, by wytwór wyobraźni mógł ożyć. Ale czy na pewno...


MOJA OPINIA
  Jak już wcześniej pisałam, Amelia rozpoczęła swoją pisarską przygodę, będąc zaledwie trzynastolatką. Jako pierwsza jej powieść ukazała się "W gąszczach mroku", której "Kształt demona" jest kontynuacją. Nie polega ona jednak na tym, iż akcja toczy się dalej, jakby były one jedną książką. Bohater główny to kompletnie inna osoba. Historia jest całkiem odmienna. A zakończenie nie przypomina poprzedniego. Jedynym wspólnym elementem, jaki spaja je w jedną serię, to świat czarownic i wampirów. Zarówno w pierwszym tomie jak i w drugim występuje także Aubrey, który jest swoistym apogeum rozwojów krytycznych.

  "Noc jest przesycona tajemniczością. Nawet kiedy księżyc świeci najjaśniej, tajemnice kryją się wszędzie. A potem wstaje słońce i jego promienie malują tyle cieni, że dzień jest znacznie bardziej łudzący niż cała ukryta prawda nocy.
  Żyłam tym złudzeniem przez większą część życia, ale nigdy do niego nie należałam. Przed urodzeniem zbyt długo istniałam zawiedziona między nicością a życiem i nawet teraz wciąż słyszę szepty nocy. Mocna lina trzyma mnie po ciemnej stronie świata, z dala od światła."

  Jessica, wychowująca się u matki zastępczej, jest zamkniętą w sobie, pyskatą i odważną nastolatką. Choć jest całkiem niebrzydka i niegłupia, brak jej chłopaka oraz jakichkolwiek przyjaciół. Wydaje się, że ludzie instynktownie omijają ją, wyczuwając pesymizm oraz mrok. Dlaczego tak jest, to wciąż zagadka, niepozwalająca jej swobodnie egzystować wśród błahostek codzienności. Posiada jednak pewien dar, o którego niebezpieczeństwie nie zdaje sobie w ogóle sprawy. Pisze książki o wampirach, które wydawać by się mogły zmyślonymi. Prawda jednakże leży dużo głębiej, ponieważ jej psotne słowa z wyobraźni, w istocie są brutalnym opisem zdobywania władzy, zabójstw oraz woli przetrwania wampirów, o których istnieniu nikt wiedzieć nie powinien. Wampiry nie mogą pozwolić sobie przecież na zdemaskowanie, a poza tym, to kto by uwierzył w takie bajki...?

  "Kształt demona" jest bardziej dojrzałą i przemyślaną książką. Zwinnie wplata ona elementy poprzedniego tomu, w obecny, nie dublując ich jednak, a uzupełniając. Historia nie jest najoryginalniejszą na świecie, bo wampirów nam nie brak, jednak należy wziąć pod uwagę czasy, w których książka została spisana. Jest ona całkiem dobrą przedstawicielką fantasy, tak prędko ulatującą z myśli, jak szybko przeczytaną. Jest lekka i przede wszystkim nienudna. Miliony razy lepsza niż seria o Sookie Stackhouse, ponieważ ma dobry nie tylko plan ale i wykonanie.

  Zarówno jak i tom pierwszy, tak i drugi, mogę ze spokojnym sumieniem polecić. Książka krótka, ale solidna.

  P.S. Moją długą nieobecność mogę usprawiedliwić nie tylko moim lenistwem, ale również brakiem polskich znaków na klawiaturze po aktualizacji Windowsa. Nie bójcie nic. Odzyskałam je.

FRAGMENTY
·         „W samotności” – Edgar Allan Poe

Od lat dziecięcych zawsze byłem
Inni niż wszyscy – i patrzyłem
Nie tam, gdzie wszyscy – miałem swoje,
Nieznane innym smutków zdroje –
I nie czerpałem z ich krynicy
Uczuć – nie tak, jak śmiertelnicy
Radością tchnąłem i zapałem –
A co kochałem – sam kochałem –
To wtedy – nim w burzliwe życie
Zdążyłem wejść – powstała skrycie
Z dna wszelkich złych i dobrych dążeń
Ta tajemnica, co mnie wiąże –
Ze strumienia lub potoku –
Z urwistego góry stoku –
W kręgu słońca, gdy w jesieni
Blednie złocisty blask promieni –
Z błyskawicy ostrym końcem
Drzewo obok mnie rażącej –
Z burzy, gromów, ziemi drżenia –
Z chmury – która u sklepienia
Niebieskiego zawieszona –
Miała dla mnie kształt demona.

·         s.160 "Życie jest niczym, jeśli brakuje w nim trochę chaosu, które czyni je interesującym."


Książka bierze udział w następujących wyzwaniach:
    
  

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Kraina Cienia

tytuł:                           Kraina Cienia
autor:                          Jenny Carroll (Meg Cabot)
przeczytana:               24 lipca 2015
tytuł oryginału:           "The Mediator. Shadowland"
data wydania: pierw.:  2000
                      polsk.:  2003
wydawnictwo:            Amber
tłumaczenie:               Aleksandra Januszewska
liczba stron:               192
ISBN:                        83-241-1439-4
kategoria:                   literatura młodzieżowa, fantastyka
moja ocena:                10/10
seria:                          Pośredniczka tom 1/6









OPIS
  Nie dość, że musiała przeprowadzić się z Nowego Jorku do Kalifornii, to jeszcze ma mieszkać pod jednym dachem z bandą przygłupów, swoich nowych przyrodnich braci. Ale już pierwszego dnia w nowym domu Susannah przekonuje się, że to nie wszystko: na jej łóżku siedzi najprawdziwszy duch! Co z tego że przystojny? Nie żyje od stu lat! Wkrótce pojawią się inni. Duchy przyjacielskie, jak Jesse. I duchy, które mają tu na ziemi coś (...a właściwie kogoś...) do załatwienia.


MOJA OPINIA
  Meg Cabot jest powszechnie rozpoznawaną autorką serii "Pamiętnik Księżniczki", na podstawie której powstał film o takim samym tytule. Zastanawiam się, jak wielu z Was wiedziało, że pisarka swój talent przelała na wiele innych książek, już nie tak chwytnych. Z nią kojarzy mi się gimnazjum i zacisze biblioteki, jak i również brak konieczności myślenia co jutro zrobię na obiad. Powracam do niej co jakiś czas, dostając humor, konfrontację dobra i zła oraz typowe problemy nastolatki.

  Tą nastolatką jest Susannah, która poprzez ślub matki, została zmuszona do przeprowadzki do słonecznej Kalifornii. Właściwie nie powinna narzekać na tak piękny stan. Są palmy, opalone dziewczyny i mężczyźni oraz zupełnie nowe towarzystwo, które nie będzie oceniało jej po drobnych wybrykach, tj. przywiezienie do domu przez policję. Ale Suze grymasi. Na braci, na stary dom, na szybkie tempo nauki w katolickiej szkole i na duchy. Jednego odnajduje w swym nowym pokoju, ponad stuletniego Jesse. Wydaje się miły i zabójczo przystojny, co jest jednak powodem dla którego wciąż błąka się po świecie, tego nawet on sam nie wie. Jest jeszcze jeden duch. Już nie tak przyjemny i rozmowny - Heather. To duch młodej dziewczyny, która popełniła samobójstwo z miłości. Pragnie zemsty na chłopaku, który ją porzucił oraz na Suze, która zajęła jej miejsce w szkole.

  Cała ta historia nie obejdzie się bez siniaków, dyskusji z Ojcem Dominikiem, ucieczek z domu, adrenaliny i humoru. Książka przedstawia rozterki typowej nastolatki, która zamartwia się jak wyglądają jej włosy, w co się ubrać, jak iść aby obcasy zostały całe, czy jej oddech jest wciąż świeży i co nakłamać mamie. Oprócz tych przyziemnych banialuk, Suze musi zajmować się sprawami duchów, co powinien robić każdy Pośrednik. Jednak ani jej to dobrze nie wychodzi, ani ona się do tego nie pali. Wolałaby być po prostu zwykłą nastolatką.

  "- Nie może go ksiądz zarazić wszami - powtórzyłam ostrzej, niż należało. Nie wiem, dlaczego tak bardzo mi się to nie spodobało, poza tym że... cóż, ma takie ładne włosy. Przyjrzałam im się z bliska, kiedy leżeliśmy rozciągnięci na ziemi. Miękkie loki, w których z przyjemnością zanurzyłabym palce. Na myśl o tym, że mogłoby się w nich roić od pasożytów, robiło mi się niedobrze. Jak to było w tym wierszyku dla dzieci?

  Spojrzałeś mi w oczy
  By mnie zauroczyć.
  Pogłaskałam twe włosy
  I coś mnie ugryzło."

  Poważnie. Uwielbiam książki z tej serii. Jak napisałam wcześniej, kojarzą mi się z młodą bezczynnością, gdzie najgorszym była klasówka. Nie pamiętam nawet ile razy je przeczytałam, a i tak za każdym razem się śmieję i oczekuję dalszego rozwoju wydarzeń. Są niepowtarzalne z oryginalnym pomysłem na fabułę, którą równie dobrze można by przerobić na książkę klasyfikującą się dla dorosłego. Książki te są dla każdego, nie ważne w jakim wieku. Tom pierwszy, który rozpoczyna się tak spokojnie, nie wróżąc niczego nadnaturalnego, przechodzi płynnie w opowieść o dziewczynie, która nie boi się, ani pozdzierać pięści, ani egzorcyzmować ducha.

FRAGMENTY
·         s.110 "Niebo nie zna wściekłości, jak miłość zmieniona w nienawiść, ani piekło takiej furii, jak zraniona kobieta." ~Wiliam Congreve


Książka bierze udział w następujących wyzwaniach:
    

wtorek, 24 lutego 2015

Księżniczka z lodu

tytuł:                           Księżniczka z lodu
autor:                          Camilla Läckberg
przeczytana:               19 lutego 2015
tytuł oryginału:            "Isprinsessan"
data wydania: pierw.:  2004
                      polsk.:  2013
wydawnictwo:            Czarna Owca
tłumaczenie:               Inga Sawicka
liczba stron:                424
ISBN:                         978-83-7554-179-3
kategoria:                    kryminał
moja ocena:                6/10
seria:                          Czarna Seria [Czarna Owca]
                                  Erika Falck, Patrick Hedström

  "Czuł się nieskończenie samotny. Bez niej świat był pusty i zimny. Nie potrafił sobie z tym poradzić. Łatwiej znosił ten ból, dopóki mógł go dzielić z nią. Teraz dźwigał go za dwoje i był to ciężar ponad jego siły. Znosił kolejne dni, odliczając sekundy i minuty. Świat zewnętrzny nie istniał, była tylko świadomość, że jej już nie ma i że to się nie zmieni.
  Winą można obdzielić wszystkich po równo. Nie zamierzał dźwigać jej sam. O tym nie może być mowy.
  Spojrzał na swoje znienawidzone dłonie, niosące zarówno piękno, jak i śmierć. Musiał pogodzić się z tą sprzecznością. Dobre stawały się tylko wtedy, kiedy ją głaskał. Dotykając jej, odpychał zło. Znikało przynajmniej na chwilę. Z drugiej strony zło tkwiące w nich obojgu żywiło się nimi. Miłość i śmierć, nienawiść i życie. Te przeciwieństwa przyciągały ich jak światło przyciąga ćmy krążące coraz bliżej płomienia. Ona spłonęła pierwsza.
  Czuł na karku żar tego płomienia. Był już niedaleko."


OPIS
  Gdy w spokojnym miasteczku Fjällbacka na zachodnim wybrzeżu Szwecji zostaje znaleziona martwa Alexandra Wijker, wszystko wskazuje na to, że popełniła samobójstwo. Matka kobiety ma jednak wątpliwoości i prosi przyjaciółkę córki z dzieciństwa, pisarkę Erikę Falck, żeby przyjrzała się tej tragedii. Erika wspólnie z Patrikiem Hedströmem, próbują rozwikłać sprawę. Wkrótce zaczynają podejrzewać, że śmierć Alex ma związek z mroczną tajemnicą z przeszłości.

MOJA OPINIA
 Jean Edith Camilla Läckberg uznawana jest za jedną z najciekawszych szwedzkich pisarek, mistrzynię skandynawskiego kryminału. Jest także autorką książeczki dla dzieci i dwóch książek kulinarnych. Urodzona we Fjällbace, z wykształcenia ekonomistka.

  "Księżniczka z lodu" jest jej debiutem, wydanym w 2003 roku, kryminałem, który zachwala większość jego czytelników. Autorka jak widać jest wszechstronna, pisze bajki, książki kulinarne i kryminały. W Szwecji jest mile widziane, gdy jest się osobą o jednym fachu. Paranie się wieloma zajęciami jest raczej krytykowane, gdyż należy się oddać jednemu całkowicie, aby móc je efektownie wypełniać i mieć z tego satysfakcję. Na myśl przychodzi mi polskie powiedzenie: jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego.

  Niestety moje pierwsze spotkanie z twórczością Camilli nie było raczej tym, jakiego oczekiwałam. Z tak pochlebnych opinii można sądzić, że książka zachwyca i przejmuje, że znaleźć można w niej strach i dozę adrenaliny. Jednak kryminał ten okazał się dla mnie przeciętny. Wybaczcie i wytłumaczcie jeśli karygodnie się mylę.

  Tym, co bardzo mile mnie zaskoczyło to osoba, z której punktu widzenia opowiadana jest większość zdarzeń. Mianowicie Erika. Nie jest to narracja pierwszoosobowa, jednak za sprawą tej sprytnej pisarki dowiadujemy się wielu szczegółów dotyczących śmierci jej przyjaciółki z dzieciństwa. Erika prowadzi swoje małe śledztwo w tej sprawie. Z reguły bowiem kryminał pisany jest w punktu widzenia policji bądź śledczego. To była bardzo miła odmiana.

  Jest jeszcze jeden bardzo pozytywny aspekt tej książki. Akcja dzieje się po części w mieście, w którym mieszkam. Göteborg, drugie pod względem wielkości miasto w Szwecji. W książce można odnaleźć również odrobinę tradycji szwedzkiej. Skål, coś jak polskie na zdrowie, gdy stukając się kieliszkami pijemy toast. Gościnność oraz naturę małych miasteczek, które z reguły wyglądają pięknie dla turystów, w rzeczywistości skrywając tajemnice jej mieszkańców.

  Takim też miasteczkiem była/jest Fjällbacka. Zostaje zmordowana piękna kobieta. Odnaleziona przez Erikę, jej byłą przyjaciółkę, staje się tematem rozmów w niemalże każdej rodzinie. Zamarznięte ciało, oszronione rzęsy i włosy, podcięte żyły... Zaczyna się nagonka na policję, gdyż takie morderstwa w małych, spokojnych miasteczkach, są niemalże niespotykane. Zagadka, która z pozoru wydaje się nie do rozwiązania, przeplatana jest wydarzeniami z życia Eriki oraz Patricka, wspomnieniami minionych lat, częściej bolesnych niż szczęśliwych.

  Camilla w swoim kryminale również umieściła pisarkę. Erika, pisała głównie biografie innych znanych szwedzkich pisarek. Jednak w trakcie trwania śledztwa, Erika zapragnęła pisać właśnie o nim. Długo szukała historii, która mogłaby ją naprawdę pochłonąć i przynieść jej sławę. Jej wena jednak przychodziła sporadycznie. Choć narzuciła sobie pisanie codzienne, nie zawsze osiągała zamierzony cel. Wcześniej pisało jej się łatwo, teraz powstały jakieś opory, które trudno jest jej przełamać. Odniosłam wrażenie, że tak jak Erika, główna bohaterka, tak sama Camilla, osoba którą ją stworzyła, mają ten sam problem. Mianowicie, rozpoczynając książkę akcja biegła niezwykle płynnie i była wciągająca. Po dotarciu do połowy już nie miałam takiego wrażenia. Dialogi i opisy były wymuszone i doszłam do wniosku, że autorka tylko pragnie dobrnąć do końca, bez zważania na fabułę.

  Jeszcze innym mankamentem, który wychwyciłam podczas czytania, to sytuacje, w których dany bohater odnajduje niezwykle ważną poszlakę i zachowuje ją tylko dla siebie. Nie był to jeden przypadek, co mnie strasznie wkurzyło, ponieważ nie lubię takich zabiegów. Choć później wyjaśniało się wszystko, to nie widziałam w ogóle celu zastosowania takiego fortelu. Choć pewnie miało to służyć tajemniczości kryminału, dla mnie było to sztuczne i słabe.

  Nie zrezygnuję jednak z dalszych części cyklu o Erice i Patricku, ponieważ są one dla mnie swoistą kopalnią wiedzy o kraju w którym mieszkam. Poznawanie tradycji oraz słów szwedzkich jest dla mnie niezwykle ważne i dla tego celu mogę się poświęcić i przebrnąć przez mizerną akcję. Będę również kontynuować serię, ponieważ tom pierwszy nie jest do końca takim niewypałem. Jak wspominałam, książka do połowy jest bardzo udana i mam cichą nadzieję, że dalsze będą podobne, że styl autorki uległ polepszeniu i że nie obrosła ona w piórka po udanym debiucie.

  Choć ja nie odnalazłam w niej tego, co według mnie powinien zawierać dobry kryminał, książka jest dobrym przedstawicielem swojego gatunku. Nie będę go odradzała, ale raczej uniknę też zachwalania go znajomym. Dla mnie jest to książka średnia, która mogłaby być lepsza.

FRAGMENTY
·         s.236 "...żadne światło nie jest dla kobiety równie łaskawe jak blask świecy."

·         s.422 "Wypadki chodzą po ludziach, prawda? Lampa się przewraca, powiewa firanka. Drobne zdarzenia, które składają się na jeden wielki przypadek. Można też uznać, że nieszczęścia spadają na ludzi, którzy na to zasłużyli - taki dopust."



Książka bierze udział w następujących wyzwaniach:

wtorek, 16 grudnia 2014

Klub Martwych

tytuł:                           Klub Martwych
autor:                          Charlaine Harris
przeczytana:               15 grudnia 2014
tytuł oryginału:            "Club Dead"
data wydania: pierw.:  2003
                      polsk.:  2010, Warszawa
wydawnictwo:            MAG
tłumaczenie:               Ewa Wojtczak
liczba stron:               339
ISBN:                        978-83-7480-159-1, Wydanie I
kategoria:                   fantastyka/literatura młodzieżowa
moja ocena:               6/10
seria:                         Sookie Stackhouse tom 3/15


  "Usta Billa znalazły się tuż przy moim uchu. Poczułam łaskotanie. Zapytał szeptem:
  - Przeszukali mój dom?
  - Nie wiem. Może wampiry w Missisipi. Nie miałam okazji tam zajrzeć po rewelacjach Erica, Pam i Chow, którzy przyszli mi powiedzieć, że zostałeś porwany.
  - I powiedzieli ci...?
  - Że postanowiłeś mnie opuścić. Tak, powiedzieli mi o tym.
  - Już zapłaciłem a to krótkie szaleństwo - zauważył.
  - Może zapłaciłeś tyle, że przestałeś czuć się winny - stwierdziłam - ale nie wiem, czy zmyłeś swoją winę w moich oczach."


OPIS
  Sookie Stackhouse uważa, że w jej życiu jest miejsce tylko dla jednego wampira - Billa Camptona. Niestety, nie wszystko zależy od niej. Ona i Bill nieco się od siebie oddalili. W dodatku pewnego dnia ukochany dziewczyny znika. Przystojny, lecz groźny szef Camptona, Eric, podejrzewa, że Bill przebywa w stolicy stanu Missisipi - Jackson. Sookie musi tam pojechać i nawiązać kontakt z nadnaturalnymi bywalcami wampirzego lokalu nazywanego "Klubem Martwych". Jest to niewielki elitarny bar w centrum miasta, miejsce, w którym wilkołaki, zmiennokształtni i wampiry bawią się bez przeszkód według własnych upodobań, a spośród istot ludzkich trafiają so niego nieliczni. Sookie wykorzystuje swoje zdolności i znajduje Billa, ale ponieważ do tego czasu dowiaduje się o niektórych jego postępkach, nie jest pewna - ma go ratować... czy naostrzyć kołek?

MOJA OPINIA
  Charlaine Harris jest fenomenem literackim w Stanach Zjednoczonych. Jako jedyna autorka wprowadziła jednocześnie 7 tytułów serii na listę bestsellerów "New York Times". Na podstawie jej serii o Sookie Stackhouse, laureat Oscara i nagrody Emmy, Alan Ball nakręcił serial który z miejsca stał się hitem na całym świecie, zdobywając dwie nominacje do Złotych Globów i prawie 4 miliony widzów w samych USA. W Polsce emitowany na HBO serial jest najlepiej oglądanym serialem tego kanału. Prawa autorskie do serii książek Charlaine Harris o Sookie Stackhouse sprzedano do ponad 20 krajów.

  Klub Martwych to tom trzeci wyżej wymienionej serii, wydany w Polsce po raz pierwszy w 20010 roku. Seria liczy sobie aż 13 tomów + opowiadania ze świata Stookie. Istnieje jeszcze jeden tom After Dead: What Came Next in the World of Sookie Stackhouse (październik 2013), który w Polsce nadal nie został przetłumaczony.

  Oczywiście, jak wielu autorów, również i Charlaine Harris posiada profil na fb:
https://www.facebook.com/CharlaineHarris?fref=ts
  To tak na marginesie.

  Wspomniałam już niedawno o "Martwym aż do zmroku" oraz "U martwych w Dallas", których plusami była tylko i wyłącznie kwestia kryminalistyki. W "Klubie Martwych" jest niestety podobnie. Książka ta dostała ode mnie jednak troszeczkę wyższą ocenę niż pozostałe. Już piszę dlaczego.

  W poprzednich częściach miałam do czynienia głównie z seksem, przemawiającym z każdej możliwej strony książki. "Klub Martwych" oszczędził mi tak wielu scen, choć nie wykluczył ich całkowicie. Te sceny jednak nie były przemilczane, czy pominięte. Jest bardzo dobrze opisana scena z Eric'iem (choć nie piszę jak ona się skończyła, bo nie tak jak myślisz :)), oraz sytuacje z Alcidem, który moim zdaniem jest dżemem w całym tym pączku. A więc jednak autorka wzięła się za uporządkowywanie. I, niech chwała będzie literkom, 'och' znalazłam tylko kilka razy na książkę i tylko z ust Sookie. To są właściwie powody, dla których książka ma 6/10, a nie 5 :).

  Mogę tu jeszcze dopisać oczywiście o wątku śledczym, którego podjęła się biedna Sookie. Książka rozpoczyna się od 'jakotakiego' rozstania Billa i Sookie. Nie do końca wiadomo czy to już całkiem koniec czy nie, bo główna bohaterka, jak to kobieta, zmienia zdanie za każdym razem, gdy Billa widzi. Niemniej jednak po tym wieczorze już się nie widzą, gdyż wampir ma misję do wykonania. Nie wyjaśnia jej szczegółów, a o miejscu swego pobytu kłamie. No i zaczynają się schody.

  Przybywa Eric ze swoją świtą i wyjaśnia możliwości zaginięcia/porwania Billa. Nie wiadomo czy wciąż żyje, gdzie się znajduje, z kim i co dokładnie robi. Właściwie nie wiadomo nic. Każdemu Bill mówił co innego. W korowodzie tych zdarzeń, Sookie właściwie jest zmuszona wyjechać do Jackson w stanie Missisipi, aby podszyć się pod dziewczynę wilkołaka Alcide'a, i prowadzić śledztwo dzięki swym umiejętnością, w barze o chwytnej nazwie "Klub Martwych". Jak w każdej części Sookie jest raniona po wielokroć i bita. Moim zdanie autorka zrobiła z niej mini herosa. Niestety ta plakietka nie bardzo do niej pasuje i burzy dobrą wizję książki.

  Nie znajdziemy tu bystrych zdań, pełnych ukrytej inteligencji i przebiegłości. Nie można w ogóle mówić o twórczości, która cokolwiek wnosi do naszego życia, choćby, że dobro jakoś zwycięża. W tej książce miesza się wszystko, bo główna bohaterka, której emocje cały czas poznajemy, zmienia się jak kalejdoskop. I choć jest tylko słabiutką dziewczynką, udaje jej się dokonać tak wiele rzeczy, o które nikt by jej nie podejrzewał. Mogę zarzucić jeszcze książce błędu sytuacyjne. Widać, że autorka trochę się gubi. Nikt nie znajdzie w tej książce głębi, porywającej serce czytelnika...


   Można określić książkę jako płytką. Jak wspomniałam wcześniej, brak w niej głębi pozwalającej opętać duszę i pozostawiającej niezapomniane. Bardzo słabiutka, choć w głębi serca kibicowałam związkowi Sookie i Alcide'a. I właściwie nie wiem skąd takie zainteresowanie tą serią wśród Amerykanów. Czy naprawdę nikt nie potrafi dostrzec, że ta książka nie jest fenomenem?
  Och, jak ja tęsknię za czymś inteligentnym...

czwartek, 17 lipca 2014

Kiedy nadciąga ciemność


tytuł:                           Kiedy nadciąga ciemność
autor:                          Alexandra Ivy
przeczytana:                16 lipca 2014
tytuł oryginału:            "When Darkness Comes"
data wydania: pierw.:  2006
                      polsk.:  2010
wydawnictwo:            Amber
tłumaczenie:               Agnieszka Kowalska
liczba stron:                368
ISBN:                        978-83-241-3750-3
kategoria:                   fantastyka/romans
moja ocena:               7/10
seria:                         Strażnicy Wieczności tom 1/7
  "Abby zamknęła oczy i wzięła głęboki oddech. Jest przeklęta. To nie może być nic innego. Czym innym można wytłumaczyć jej niekończącego się pecha?
  Przez chwilę trwała w bezruchu, mając nadzieję, że gość Seleny - cholernie, niewyobrażalnie irytujący Dante - po prostu zniknie. W końcu to możliwe. Takie rzeczy się zdarzają - samozapłon, czarne dziury albo trzęsienia ziemi.
  Niestety, ziemia nie rozstąpiła się, by go pochłonąć. Nie włączyły się nawet detektory dymu. Co gorsza, Abby mogła przysiąc, że czuje rozbawione spojrzenie ciemnych oczu przesuwające się leniwie po jej nieruchomej postaci."
OPIS
  Są potężni i wieczni, i spragnieni smaku krwi. Lecz przeznaczeniem każdego z nich jest strzec niezwykłej śmiertelniczki. W jej obronie Strażnik Wieczności nie zawaha się przed niczym. I nie ulęknie się niczego - poza miłością...

  Ten dzień zaczął się dla Abby źle, a skończył - niezwykle. Była świadkiem morderstwa, cudem uniknęła śmierci, doświadczyła zdumiewającej wizji, a teraz znalazła się na łasce i niełasce fascynującego Dantego - który równocześnie pociąga ją i przeraża. Wkrótce Abby odkryje, że zostali związani mrocznym przeznaczeniem. Że Dante, kilkusetletni wampir, chroni ją przed niebezpieczeństwem nadciągającym z samej otchłani piekieł. Lecz czy ten nieziemski obrońca zdoła ocalić ją przed nim samym?

MOJA OPINIA
  No cóż... mam duuużo uwag co do tej książki. Po pierwsze, w ogóle cała akcja się nie klei. Po drugie, dobra książka fantasy nie powinna opierać się głównie na seksie (jak kiedyś pięknie u kogoś przeczytałam - literatura rozporkowa). Po trzecie, wątpię czy to dobry pomysł aby autorka romansów, tych najbardziej soczystych, bawiła się w wampiry i nadnaturalne pierdoły. Wg niej wampiry to: chodzący seks. Widzą kobietę - uwodzą, przy jednym dotyku dłoni, są napaleni jak szaleńcy, ich instynkt łowcy, prześwitujący spomiędzy scen miłości, to tak kiepskie jadło jakiego w życiu nikt nie próbował. Zbeszczeszczony dobry wizerunek wampira, a uwidocznione piękno zewnętrzne i potrzeba zaspokojenia. To tak jakby autorka próbowała zmieszać Stephenie Meyer, Cassandre Clare i Meg Cabot. Nic dobrego z tego nie wyszło. I gdy ma się już nadzieję, że wreszcie fantastyka weźmie górę nad pożądaniem, bohaterowie znów lądują w łóżku. Fakt, trzeba przyznać, że autorka dobrze zna się na tym, jak świetnie pisać romanse, a głównie sceny intymne. Jeśli patrzeć na tę książkę pod względem fantasy - godna małolaty. Jeśli patrzeć na tę książkę po względem humoru, dowcipu, błyskotliwości - godna młodzieży. Jeśli natomiast patrzeć na tę książkę pod względem scen miłości - godna osoby dorosłej. Nie da się pisać dla każdego na raz, to duży błąd autorki.

  Szkoda, bo z początku bardzo mi się spodobała. Postawa Dantego godna Jace'a z Darów Anioła. A z każdą stroną przekonywałam się, że to tylko pozory. Nie ma w tej książce naturalności, tylko coś wymuszonego. Szczerze mówiąc skończyłam ją tylko z powodu właśnie, o dziwo, scen łóżkowych. Książka, która idealnie nadawałaby się na Harlequin.

FRAGMENTY
·         s.55 "Grzech zawsze szuka odkupienia, tak samo jak ciemność dąży do światła."

·      s.82 "Uśmiechnęła się niewesoło. Wszystkie kobiety wiedziały, że mężczyzna, który potrafi skraść serce kobiecie jednym spojrzeniem, zawsze okazuje się gejem, psychopatą albo po prostu jest żonaty. Najwyraźniej do tej listy należy dopisać wampira."

·         s.165 "Nadmierna duma potrafi sprawić, że człowiek zachowuje się jak głupiec."