Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Seria: Śródziemie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Seria: Śródziemie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 stycznia 2016

Powrót Króla

tytuł:                           Powrót Króla
autor:                          J.R.R. Tolkien
przeczytana:               1 października 2015
tytuł oryginału:           "The Lord of the Rings. The Return of the King"
data wydania: pierw.:  1955
                      polsk.:  2002
wydawnictwo:             Libros
tłumaczenie:               Jerzy Łoziński
liczba stron:                654
ISBN:                         83-7311-371-1
kategoria:                    fantastyka
moja ocena:                10/10
seria:                          Śródziemie
                                  Władca Pierścieni tom 3


OPIS
  Władca Pierścieni to najsłynniejsza powieść J.R.R. Tolkiena, okrzykniętego przez czytelników "Timesa" pisarzem XX wieku.

   Pierwsza powieść Tolkiena zrodziła się z opowieści, jakie pisarz wymyślał dla swoich małych synków. Tak powstał Hobbit, czyli tam i z powrotem. Powodzenie książki i sympatia, jaką wzbudzili stworzeni przez wyobraźnię pisarza hobbici, skłoniły go do napisania kontynuacji, tym razem przeznaczonej dla dorosłego czytelnika. Władca Pierścieni to zaliczana do szczytowych osiągnięć fantastyki baśniowej epopeja o walce dobra ze złem, osadzona w realiach szczegółowo opisanego fikcyjnego świata. Zamieszkujące go ludy mają własne języki, miary czasu, legendy i mity. Książka zbudziła entuzjazm czytelników. Od połowy lat 60. na całym świecie zaczęły powstawać kluby miłośników twórczości Tolkiena, wydające własne pisma i organizujące tolkienowskie zjazdy.


MOJA OPINIA
  Ci, którzy kończą serię, naprawdę dobrą serię, czują zapewne to, co czuję teraz ja. Tak wiele emocji krzyczy, aby je wysłuchano i poddano się im. Smutek, radość i melancholia. To tylko niektóre z nich. I jak opisać słowami coś, co czuje się sercem? Jak ogarnąć to wszystko, co pragnę Wam przekazać, jak opętać i zniewolić, w zaledwie 32 literach polskiego alfabetu? To tak jakby opisać zapach perfum smakami. Jeśli ktoś to potrafi, zazdroszczę. W moim słowniku nie ma tak pięknie ułożonych epitetów, aby oddać całe piękno, wyczucie, rytm i lekkość, powieści, która właściwie z prostej bajki przerodziła się w gonitwę serc i nadziei.

  "Na okrzyk Śnieżnobiały porwał się do galopu. Tuż za nim powiewała chorągiew Eorlingów z białym koniem na zielonym polu. Natychmiast poderwał się éored Théodena, choć jednak gnali rycerze, jak mogli najszybciej, nikt nie potrafił prześcignąć władcy, którego, rzekłbyś, ogarnął szał. Ale to raczej bojowy duch przodków ogniem rozgorzał w jego żyłach, tak że na grzbiecie Śnieżnobiałego wydawał się prastarym bogiem, podobnym Wielkiemu Oromë w bojach Valarów toczonych, gdy świat był jeszcze młody. Złota tarcza zapłonęła niczym słońce, a wokół białych nóg wierzchowca trawa rozpaliła się zielenią. Gdyż oto nadchodził poranek, poranek i wiatr od morza; ciemność się cofała, a watahy Mordoru zawyły i ogarnięte przerażeniem rzuciły się do cieczki, ginąć pod kopytami rozszalałego gniewu. Wtedy zaś rycerze Rohanu zaczęli śpiewać hymn prosty i straszny, którego dźwięki dotarły aż do oblężonego miasta, oni zaś w wojennym uniesieniu ze śpiewem na ustach pokotem kładli wrogów.”

  Tom trzeci to kontynuacja przygód hobbitów, czarodziei, królów, elfów i krasnoludów. Podzielony na dwie części, kolejno opowiada historię Gandalfa i Pippina, zmierzających do Minas Tirith, oblężenia stolicy Gondoru, wyprawy Aragorna, Gilmi'ego i Legolasa, przeprawy Froda i Sama ku Mordorowi oraz ostatecznej bitwy dobra ze złem. Znaleźć można również w treści fragment, którego w ogóle nie można się spodziewać, bazując jedynie na filmie. A mianowicie to, co stało się ze wszystkimi bohaterami, gdy już uspokoił się bitewny szał i kurz walk opadł, zakrywając pokrwawioną ziemię. W tym wydaniu również odnaleźć można wiele informacji, dotyczących świata hobbitów, kronik królów i władców, drzew rodowych i wielu innych opowieści, będących dodatkiem do trylogii.

  Czuję smutek. To nie z powodu zakończenia książki. A może raczej, nie z powodu treści książki, ale jest to  związane bezpośrednio z zakończeniem. Ukończyłam trylogię, której pragnęłam długo, której opowieści rozbudzały moją wyobraźnię odkąd byłam dzieckiem, której wyszukiwałam z niecierpliwością u sprzedawców i której oczekiwałam z utęsknieniem, gdy pozostawiona w Polsce, sięgała do mnie swymi opowieściami i obietnicami w nich zawartymi. Teraz je znam, nie oznacza to jednak, że je porzucam. Tak dobre książki, będące klasyką, jeśli przemawiają do ludzkich serc, nie sposób ich zapomnieć, porzucić; jeszcze trudniej o nich pisać. Tak lekko przychodzą słowa, gdy mamy do czynienia z krytyką, lecz jak wychwalać dzieło, które dla nas jest bezgranicznie piękne i gdy przepełnia nas radość z samego posiadania go?

  Jeśli ktoś jeszcze nie czytał tej trylogii, ma czego żałować. Sama chciałabym na nowo móc ją rozpocząć z nieświadomością rozwoju wydarzeń, z oczekiwaniem na przygody, które w moich fantazjach wcale się nie kończą, a trwają, tylko po prostu gdzieś indziej. Sądzę, że Ci, którzy te powieści przeczytali, mogą zgodzić się ze mną, ponieważ wiem, że wystarczy jedna negatywna opinia, aby książkę przekreślić; potrzeba natomiast wielu pozytywnych, żeby tylko dodać ją do listy 'do przeczytania'; jeszcze więcej potrzeba, by w końcu wejść w tę przygodę całym sobą, jedynie z bagażem doświadczeń. Tolkien pozostanie ze mną już do końca, stając się dla mnie osobą, przez którą żałuję, że żyję teraz. Że nie mogę żyć tak długo, aby poznać każdego wybitnego pisarza, który był i który dopiero będzie.


Książka bierze udział w wyzwaniu:


czwartek, 12 marca 2015

Dwie Wieże


tytuł:                           Dwie Wieże
autor:                          John Ronald Reuel Tolkien
przeczytana:               10 marca 2015
tytuł oryginału:           "The Lord of The Rings. The Two Towers"
data wydania: pierw.:  1954, 1966
                      polsk.:  2002
wydawnictwo:            Libros
tłumaczenie:               Jerzy Łoziński
liczba stron:               502
ISBN:                        83-7311-370-3
kategoria:                   fantastyka
moja ocena:                10/10
seria:                          Śródziemie
                                  Władca Pierścieni tom 2/3


  "Monarcha zastygł z bezruchu, a po dłuższej chwili przemówił:
  - Entowie! Zanurzając się w mroki legend, zaczynam może odrobinę lepiej pojmować zagadkę drzew. Osobliwych zaiste dni dożyłem. Z dawien dawna hodujemy konie, uprawiamy pola, budujemy domy, robimy narzędzia czy wspieramy w wojennych zapasach Minas Tirith, a wszystkie te zajęcie zwiemy ludzkim życiem, naszą drogą przez świat. Mało się dotychczas troszczyliśmy o to, co leży poza nią. Mamy pieśni, które mówią o podobnych sprawach, ale szybko o nich zapominamy, beztrosko pozostawiając je tylko dzieciom. I oto z zagadkowych miejsc, w pełnym świetle dnia pieśni wstąpimy między nas."


OPIS
  Władca Pierścieni to najsłynniejsza powieść J.R.R. Tolkiena, okrzykniętego przez czytelników "Timesa" pisarzem XX wieku.

   Pierwsza powieść Tolkiena zrodziła się z opowieści, jakie pisarz wymyślał dla swoich małych synków. Tak powstał Hobbit, czyli tam i z powrotem. Powodzenie książki i sympatia, jaką wzbudzili stworzeni przez wyobraźnię pisarza hobbici, skłoniły go do napisania kontynuacji, tym razem przeznaczonej dla dorosłego czytelnika. Władca Pierścieni to zaliczana do szczytowych osiągnięć fantastyki baśniowej epopeja o walce dobra ze złem, osadzona w realiach szczegółowo opisanego fikcyjnego świata. Zamieszkujące go ludy mają własne języki, miary czasu, legendy i mity. Książka zbudziła entuzjazm czytelników. Od połowy lat 60. na całym świecie zaczęły powstawać kluby miłośników twórczości Tolkiena, wydające własne pisma i organizujące tolkienowskie zjazdy.

MOJA OPINIA
  John Ronald Reuel Tolkien, prekursor współczesnej literatury fantasy, angielski filolog, znawca wielu wymarłych języków. W latach 1892-1973 zaszczycił świat swym istnieniem, i to świat powinien mu być wdzięczny za to, że istniał i również za to, że na stałe zapisał się na kartach jego historii, jako jednostka wybitna. W językach, które próbował okiełznać był również język polski, co tylko udowadnia jaką skarbnicą wiedzy był ten człowiek.

  Dwie Wieże tom drugi, osławionej na cały świat, trylogii Władca Pierścieni, spotkał się u mnie z podobnym odbiorem co tom pierwszy. Cała książka podzielona jest na dwie księgi, tj. księgę trzecią i czwartą, będącymi kontynuacją opowieści z Bractwa Pierścieni. Księga trzecia stanowi zapis wydarzeń po rozpadzie Bractwa, ale jej głównymi bohaterami są: Aragorn, Gimli, Legolas, Merry oraz Pippin. Przygody Froda i Sama stanowią zaś tło księgi czwartej.

  Bractwo się rozpadło. Boromir zmarł. Wątpliwości wciąż narastają. Niebezpieczeństwo czyha... Tak wygląda świat, w którym, niestety, przyszło żyć naszym bohaterom. Aragorn oraz jego wierni dwaj towarzysze są zdruzgotani po śmierci ich druha, Boromira. Nie wiedzą również jaki los przytrafił się Powiernikowi Pierścienia, ani co spotkało Merry'ego oraz Pippina. W beznadziei tej sytuacji wyruszają po śladach orków, którzy porwali dwóch małych hobbitów, omylnie biorąc ich za Froda i Sama. I choć wydawać by się mogło, że stąpanie śladami wielkich, stęchłych, obrzydliwych stworów, wydaje się łatwe, to nic bardziej mylnego. Owe stwory są szybkie, bardzo wytrzymałe, a przede wszystkim wytrwałe i targane strachem.

  W księdze trzeciej poznajemy również świat entów. Ich powolną egzystencję, ciągnącą się całymi tysiącleciami, dla których czas upływa, nie pozostawiając na nich znaczących śladów. Opowieści o entach i entianach, pieśni oraz specyficzny język.

  Księga czwarta jest obrazem przygód Froda i Sama. Tuż po tym, jak w przypływie odwagi Frodo zdecydował się na samotną wędrówkę do Mordoru, a jego wierny przyjaciel i pracownik, Sam, podążył w jego ślady. Podążając swą ścieżką nie mogli nie zauważyć, że są śledzeni. Pośród mroków nocy, wydaje im się, że widzą dwie małe plamki w przestrzeni, niczym oczy. Gollum, wieloletni właściciel Pierścienia, wytrwale bieży za nimi, opętany pragnieniem odzyskania Pierścienia. W korowodzie zdarzeń Sméagol stał się ich przewodnikiem. I choć podejrzewali, że czają się w nim czarne myśli, pilnowali się wzajemnie, ustanawiając warty. Nic jednak nie mogło ich przygotować na to, co spotkali, podążając w ślad za Gollumem. Skąd mogli znać drogę, której nigdy wcześniej nie przebyli? Byli przecież tylko dwoma hobbitami z Shire, miłującymi spokój, ciszę, napitek i fajkę.

  Wiem, że nie musiałam opisywać tych wydarzeń, ponieważ są tak dobrze znane, czy to z przeczytanej już książki, czy z filmu. Chciałam jednak, aby każdy mógł poczuć ogrom grozy i niebezpieczeństwa oraz mistrzowsko wykreowany przez Tolkiena świat Śródziemia. Chciałam aby każdy, wraz ze mną, poczuł tę niepewność, wahania oraz strach, który czai się cały czas, niepostrzeżenie, za plecami. Chciałam, żebyście odczuwali wraz ze mną i bohaterami głód i pragnienie i jeszcze większy głód i pragnienie zakończenia tego koszmaru, który maluje się przed oczami. Chciałam, abyście drżeli na samą myśl o stworzeniach, które czają się w cieniu i czekają na wasz błąd. Abyście nasłuchiwali i wyglądali pomocy, jednocześnie szukając drogi wyjścia z impasu, jaki podsuwa nam los. Chciałam, abyście odczuwali i zatracili się całkowicie w tym skrawku Śródziemia przed Wami i za Wami, aby ogarnął Was lęk oraz przerażenie. Chciałam, abyście krzyczeli w ferworze walki, wymachiwali mieczem, toporem, czy strzałami, aby ogarnął Was bitewny szał, niczym szarża. Aby w Waszych żyłach zawrzała krew i gotowość, że oto co właśnie widzicie oczami, oto całkowita rzeczywistość. Świat, który początkowo uporządkowany i dobry, zszedł na manowce, przytłoczony bojaźnią i chęcią władzy. Chciałam, aby zawładnęła Wami chęć skończenia tego rozgardiaszu, aby życie znów było spokojne i melancholijne, aby przestało być nieokiełznaną efemerydą, a stało się piękną opowieścią i pieśnią, która często nawiedzałaby Wasze roześmiane usta oraz niczym niesplątane myśli.

  Chciałam tego wszystkiego dla Was, ponieważ i ja to otrzymałam.
 
FRAGMENTY
  Nie jest możliwym, abym pokazała Wam cały tekst książki. Postów nie byłoby końca. Pokażę za to nieliczne fragmenty, które chciałabym aby były uwidocznione, ze względu na emocje.

Pierwszy fragment jest pieśnią ku czci i pamięci Boromira



Ach... nadzieja. Czasem tylko ona pozostaje. I choć my wiemy, że historia skończy się dobrze, bohaterowie z swym danym momencie życia, nie zdają sobie z tego sprawy...


A czasem trzeba dokonać wyboru. Czy cofnąć się, czy brnąć dalej?


I piękna pieśń entowa. Choć entiany daleko wywędrowały i słuch o nich zaginął, pieśni w sercach entów, pozostały.



"Nie, same opowieści nie mają końca. (...) Tylko kolejne postacie pojawiają się w nich i znikają, kiedy już odegrają swoją rolę. Także i nasza rola się skończy, wcześniej czy później."



Książka bierze udział w następujących wyzwaniach:





poniedziałek, 16 lutego 2015

Bractwo Pierścienia


tytuł:                           Bractwo Pierścienia
autor:                          John Ronald Reuel Tolkien
przeczytana:               15 lutego 2015
tytuł oryginału:            "The Lord of The Rings. The Fellowship of the Ring"
data wydania: pierw.:  1954
                      polsk.:  2002
wydawnictwo:            Libros
tłumaczenie:               Jerzy Łoziński
liczba stron:               600
ISBN:                        83-7311-253-7
kategoria:                   fantastyka
moja ocena:               10/10
seria:                         Śródziemie
                                 Władca Pierścieni tom 1/3


  "Kiedy Bilbo Baggins z Bag End oznajmił, że wkrótce wyda wspaniałą ucztę dla uświetnienia swoich sto jedenastych urodzin, w Hobbitowie zapanowały wielki gwar i podniecenie.
  Bilbo, osoba bardzo bogata i wybitna, cieszył się w Shire niesłabnącą sławą od sześćdziesięciu lat, kiedy to znienacka zniknął, a potem równie nieoczekiwanie się pojawił. Bogactwa, jakie przywiózł, obrosły legendą i panowała powszechna opinia, że bez względu na to, co mówiłby sam Bilbo, wzgórze w Bag End podziurawione jest tunelami pełnymi skarbów. Jakby tego było mało, sławę wspierała także niezwykła żywotność Bilba. Czas mijał, ale wydawało się, że ma niewielki wpływ na imć Bagginsa. W wieku lat dziewięćdziesięciu wyglądał tak samo jak Bilbo pięćdziesięciolatek. Gdy osiągnął dziewięćdziesiąt dziewięć lat, zaczęto o nim mówić, że dobrze się trzyma, chociaż bliższe prawdy byłoby stwierdzenie, że się w ogóle nie zmienia. Niektórzy kręcili głowami i myśleli, że to zbyt wiele jak na jednego hobbita; wydawało się niesprawiedliwe, by ktoś cieszył się nieprzemijającą młodością i w dodatku korzystał z nieprzebranych skarbów.
  - Kiedyś za to wszystko zapłaci - powiadali sceptycy. - To niezgodne z naturą i będą z tego kłopoty!"


OPIS
  Władca Pierścieni to najsłynniejsza powieść J.R.R. Tolkiena, okrzykniętego przez czytelników "Timesa" pisarzem XX wieku.

  Pierwsza powieść Tolkiena zrodziła się z opowieści, jakie pisarz wymyślał dla swoich małych synków. Tak powstał Hobbit, czyli tam i z powrotem. Powodzenie książki i sympatia, jaką wzbudzili stworzeni przez wyobraźnię pisarza hobbici, skłoniły go do napisania kontynuacji, tym razem przeznaczonej dla dorosłego czytelnika. Władca Pierścieni to zaliczana do szczytowych osiągnięć fantastyki baśniowej wielka epopeja o walce dobra ze złem, osadzona w realiach szczegółowo opisanego fikcyjnego świata. Zamieszkujące go ludy mają własne języki, miary czasu, legendy i mity. Książka wzbudziła entuzjazm czytelników. Od połowy lat 60. na całym świecie zaczęły powstawać kluby miłośników twórczości Tolkiena, wydające własne pisma i organizujące tolkienowskie zjazdy.

MOJA OPINIA
  John Ronald Reuel Tolkien, to postać ponadczasowa, która od 1892 do 1973 roku istniała na tym świecie, jako obywatel, rodzic, przyjaciel, a przede wszystkim pisarz. Nie muszę chyba przedstawiać go dokładniej, ponieważ (mam taką szczerą nadzieję) wszyscy poznali go w jakimś nieokreślonym bliżej stopniu. Czy to z filmów, czy książek, czy tłumaczeń. Chciałabym jednak dla ciekawostki dodać, że znał on ponad 30 języków (w dużym stopniu), wymarłych, tj. łacina, hebrajski, nordycki i wiele innych. Podobno uczył się także języka polskiego, jednak uznał go za język bardzo trudny i nie potrafił się nim dobrze posługiwać.
 
  Skarb, nie człowiek.

  W moim egzemplarzu dzieła wielkiego pisarza, znajduje się Przedmowa, która, napisana przez samego Tolkiena, wyjaśnia jak to się stało, że stworzył to dzieło, że powstawało przez wiele lat i to za sprawą namowy znajomych, ujrzało światło dzienne. W Prologu wyjaśnione są najważniejsze hobbitowe wydarzenia, ich tradycje oraz uzależnienia, np. ziele fajkowe. Można przeczytać również o ich początkach, wojnach oraz roszczeniach sobie praw do danych ziem. Dzięki temu Prologowi można zrozumieć sens ich postępowania (acz nie do końca), długowieczność oraz miłość do pracy na roli.

  Bardzo długo zastanawiałam się czy pisać o czym jest fabuła. Ostatnimi czasy każdy kto sięga po tę książkę pisze jedynie, że jest taka czy taka. Ponieważ tak dobrze jest znana, że kolejne opisywanie jej treści jest czasami bezcelowe. Stwierdziłam, że i ja również nie będę tego robić. Nie dlatego, że to byłoby dla mnie nudne czy męczące, jednak dlatego, że nie potrafiłabym tak wiernie przedstawić wszystkiego, jak podaje to książka. Znając mnie napisałabym za dużo dla czytelnika, który po książkę nie sięgnął lub pominęła jakiś istotny fakt, dla osoby, która już czytała tę pozycję.

  Ze swojej strony mogę napisać, że nie tego spodziewałam się, co zastałam. Sądziłam, że książka będzie równie krwawa, niebezpieczna, co film. Bez tchu opisywane będą kolejne przygody, w które wkradałyby się elementy czysto 'plastikowe', bo nigdy nie mogłyby zaistnieć w realnym świecie. Sądziłam, że książka będzie biernie opływała najważniejsze emocje i zachowania, pozostawiając resztę rozszalałej wyobraźni, przez co mogłaby być interpretowana źle. Sądziłam, że spotkam się z zawiścią i wszechobecnym złem, pragnieniem dominowania na wszystkim i nad wszystkimi, aby być wszechpotężnym, niezastąpionym i nieśmiertelnym.

  Otrzymałam coś, co wbiło mnie w kanapę, połączyło nierozerwalnie z fantastyką, a znikome prześwity zakleiło gadem, aby świat otaczający mnie przestał istnieć. Otrzymałam najpiękniejszą bajkę-opowieść-historię-balladę, o jakiej kiedykolwiek marzyłam. Otrzymałam lekkość, barwność i piękno, które nawet najlepszy film z najefektowniejszymi wizualizacjami nie potrafiłby mi przedstawić. Moja wyobraźnia zaakceptowała wszystko, co wyszło spod pióra Tolkiena i dziękuję mu, obiecując, że nigdy nie zostanie zapomniany, tak długo jak długo żyć będą ludzie czytający.

  Podczas czytania wyłapałam wiele niezgodności z filmem, czym mordowałam swoich znajomych, za każdym razem gdy ich widziałam. Przecież musieli wiedzieć, że to nie Arwena pomogła Frodowi przedostać się przez rzekę i to nie ona jej fale wzburzyła. Musieli wiedzieć, że to nie Frodo rozstrzygnął zagadkę pod drzwiami wejściowymi do Morii. No i oczywiście nie mogłam pominąć również w swoich relacjach informacji o Gollumie. A oni akceptowali to z lekkim uśmiechem pobłażliwości i paranoi, podczas gdy ja byłam rozanielona. Ale oni pozostaną w cieniu, nieoświeceni, nie przeczytawszy Tolkiena.

  Nie wiem czy potrafię w równym stopniu tak dobrze pisać, co odczuwać słowa książki. Jestem zafascynowana i oczarowana. Tolkien uratował mą duszę przed zgubnym wpływem Charlaine Harris, za co będę mu dozgonnie wdzięczna. I choć we wstępie wspominał, że książkę ukończyć mu było niezwykle ciężko i pisana była przez bardzo długi okres czasu, ja nie odczułam zmian w stylu autora. Pozostał on dla mnie od pierwszej strony do ostatniej jednostajnie przyjemny. Posuwając się ruchem przyśpieszonym, dodawał elementy niebezpieczeństwa, które czyhały ze strony nieprzyjaciela, umiarkowanie dozując grozę i wiedzę.

  I choć wydawać się może, że oddaję swe serce wielu pisarzom, jak pisałam zarówno przy Zafónie jak i Kingu, to prawda jest taka, że moje serce jest wystarczająco przestrzenne, aby pomieścić ich wszystkich, bez możliwości jakichkolwiek niesnasek. Każdy z tych autorów ma w sobie coś, co wyróżnia i cechuje ich osobowości, pośród tak wielkiego chłamu i brudu, jaki czasem udaje nam się wydobyć. Wspominam tutaj o chłamie i rynsztoku nie przypadkiem, gdyż Tolkien powinien unosić się nad nimi na złotej niteczce przywiązany, wprost dla rąk czytelnika.

  Rozpisałam się tak, a nawet nie streszczałam fabuły książki. Jedynym usprawiedliwieniem jakie znajduję dla siebie to odczuwanie. Mogłabym pisać i pisać, jednak najważniejszym, co chcę przekazać, jest zachwyt. Mam nadzieję, że ktoś, kto jeszcze nie czytał "Bractwa Pierścienia" tudzież "Drużyny Pierścienia" (bo to jedno i to samo), przeczyta z przyjemnością.

FRAGMENTY
  Postanowiłam dzisiaj, niestandardowo, miast przepisywać fragmenty, zrobić im zdjęcia, gdyż litery stawiane przez moje palce nigdy nie oddają świetności, bystrości oraz nastroju, słów stworzonych przez J.R.R. Tolkiena.

  Pierwsze zdjęcie uwiecznia wstęp do trylogii o Pierścieniach. Stworzony przez Tolkiena, nieszablonowy, bo wprost z jego głowy przelany na papier.


  Następnie, dość zawiła przemowa Bilba, która zdobyła moje serce przy pierwszym obejrzeniu filmu, a która nie odbiega prawidłowością od tej w książce.


  Zaraz za tym chciałabym przedstawić piosnkę, zaledwie jedną, wybraną spośród tak wielu z tej książki. Rozpoczyna ona wędrówkę Bilba, ostatnią już w jego życiu.


  Po rymach przychodzi czas na coś mroczniejszego. Język Mordoru, obecny przy każdym oddechu Froda, podążającym w cieniu jego cienia. Bez wytchnienia i zmrużenia oka, nieodstępujący go na krok.



  Frodo, zmuszony wyruszyć w wyprawę, mając już pięćdziesiąt wiosen za sobą. Nostalgiczny i niechętny, gdyż wyprawa ta, od samego początku wydaje się niebezpieczna. Jednak żaden hobbit, choćby nie wiem o jak wybujałej fantazji, nie jest w stanie wyobrazić sobie ogromu tego niebezpieczeństwa.


    I elfickie mądrości. Powiada się: "Nie pytaj elfa o radę, albowiem usłyszysz odpowiedź i tak, i nie".


  Jednak nie tylko elfy w tej książce są stworzeniami, których zachowania trudno pojąć. Przecież krasnoludy także walczą o naszą uwagę... niemal każdą stroną tej powieści...


  I być może nie ma tu niczego wartościowego, niczego na czym oko mogłoby spocząć dłużej niż sekundę... jednak wyobraźnia przywołuje ten obraz przed moje oczy, nie pozwalając mu odejść. Czy jest więc to czymś zwykłym czy niepodobnym do niczego innego? Przecież tak trudno stwierdzić jednoznacznie o wyjątkowości przedmiotu, gdy tyle różnych osobowości ocenia.


  Co ofiaruję na koniec? Przemijanie i uczucie.




  Czasami dochodzę do wniosku, że mój aparat jest kobietą... Czy kiedyś go zrozumiem? O_o.


Książka bierze udział w następujących wyzwaniach:


piątek, 13 czerwca 2014

Hobbit - J. R. R. Tolkien


tytuł:                           Hobbit
autor:                         John Ronald Reuel Tolkien
posiadam od:               29 czerwca 2013
przeczytana:                2 lipca 2013
tytuł oryginału:            „The Hobbit or There and Back Again”
data wydania: pierw.:  1937,1951,1966,1978,1955,1997(ilustracje)
                     polsk.:   2010, 2012 Wydanie XVII
wydawnictwo:            Amber
tłumaczenie:               Paulina Braiter
liczba stron:                352
ISBN:                        978-83-241-4400-6
kategoria:                   fantastyka
moja ocena:                9/10
seria:                         Śródziemie
                                 Władca Pierścieni tom 0/3 



OPIS
  Wydanie z magicznymi ilustracjami Alana Lee, które zainspirowały twórców filmu.

  „Hobbit” to wstęp to „Władcy Pierścieni” i jedno z największych i najpopularniejszych dzieł Tolkiena. To opowieść o niebezpiecznej wyprawie podjętej przez krasnoludy, które wyruszają wykraść strzeżone przez smoka złoto. Ich nieoczekiwanym partnerem jest hobbit Bilbo Baggins. Bilbo bardzo sobie ceni dobre jedzenie, spokój i wygodę, lecz jego udziałem staje się wielka przygoda…


MOJA OPINIA

  Jestem bardzo zadowolona, że wreszcie miałam przyjemność zapoznać się z tą książką. Zmieniła ona całkowicie moje postrzeganie trylogii J. R. R. Tolkiena. Zawsze sądziłam, że trylogia „Władca Pierścieni” jest mroczna, tajemnicza, groźna i przypomina bardziej horror niż sielankową opowieść o przygodach fantastycznych bohaterów. To była opinia wystawiona na podstawie oglądanych filmów. Teraz zmieniam zdanie. Sądzę, że kolejne części są napisane w duchu tego prequela, więc spokojnie mogę powiedzieć, że nie przypominają one horroru. Mimo że występują tam sceny, w których bohaterowie prawie umierają z głodu bądź są obezwładniani przez pająki, język książki nie przypomina grozy, nie sprawia, że trzeba zamykać oczy, żeby przebrnąć przez najbardziej krwawy fragment, a ciekawi dalszych przygód. To ogromny plus, bo książka jest lekka i przyjemna, nie odrażająca jak niektóre potrafią być. By tak pisać, muszę przyznać, trzeba mieć talent. Po prostu.

FRAGMENTY

·         s.25,26,27 ~pieśń krasnoludów o wyprawie


„Wśród szczytów gór, w głębokich grotach,
w otchłaniach hen, gdzie skalne wrota,
gdzie mrok i mgła, u kresu dnia,
my swego wciąż szukamy złota.
     
W głębinach ziemi są pieczary,
tam krasnoludy snuły czary,
gdzie młotów dźwięk, łoskot i szczęk,
gdzie śnią w ciemnościach stwory stare.
     
Tam królów dawnych skarbów krocie
zbierali; elfim władcom w złocie
kowali broń, w klejnotów toń
chwytali promień słońca w locie.
     
Na srebrnych kołach zawieszali
gwieździste światła; w brzęku stali
z ognia i bólu w koronach królów
blask dnia i nocy zaklinali.

Wśród szczytów gór, w głębokich grotach,
w otchłaniach hen, gdzie skalne wrota,
gdzie mrok i mgła, u kresu dnia,
zapomnianego łakniem złota.

Skryci w bastionach skalnych murów
śpiewali do harf złotych wtóru
i nikt przez wiek, ni elf, ni człek,
nie słyszał ech ich dumnych chórów.

Wśród sosen wiatr na trwogę śpiewał,
strzegąc od moru i zarzewia,
gdy w ciemną noc pochodni moc
rozbłysło – to płonęły drzewa.

W dolinie zadźwięczały dzwony,
na setki twarzy uniesionych
spadł smoczy płomień i zamienił domy
w krąg martwych ruin wypalonych.

Wierzchołek góry spowił dym,
wiedzieli – śmierć nadciąga w nim.
Biegli co sił, padając w pył
u jego stóp, przed progiem swym.

Wśród szczytów gór, w głębinach stu,
w otchłaniach hen, naprzeciw złu,
gdzie mrok i mgła, tam iść nam trza,
by złoty skarb odebrać mu.”


·         s.67 „Może to dziwne, ale przyjemne doświadczenia i spokojne przyjazne dni nie są zbyt dobrą materią na opowieści, podczas gdy przeżycia niepokojące, nieprzyjemne, a nawet groźne tworzą kanwę wspaniałych historii i długo o nich można opowiadać.”

·         s.93 ~zagadka Golluma:
Ta rzecz głębokie korzenie miewa,
wyższa jest niźli drzewa,
ku niebu sięga wyniośle,
chociaż ni piędzi nie rośnie.
-Góra-

·         s.93 ~zagadka Bilba:
Trzydzieści białych koni
na łące czerwonej,
najpierw kłapią,
potem człapią,
w końcu stają nieruchome.
-Zęby-

·         s.93,94 ~zagadka Golluma:
Choć bez skrzydeł – pląsa,
choć bez głosu – wyje,
choć bez zębów – kąsa,
zamrze, choć nie żyje.
-Wiatr-

·         s.94 ~zagadka Bilba:
Oko w niebieskiej twarzy
na drugie spogląda,
z twarzy patrzące zielonej.
Jak ja wygląda
- rzecze pierwsze oko
- lecz nie wysoko,
a z niska wpatrzone.
-Słońce i stokrotka-

·         s.94,95 ~zagadka Golluma:
Nos jej nie czuje i nie widzą oczy,
ucho nie słyszy, gdy bez ciała kroczy,
w dziurach zalega i ponad gwiazdami,
w wodnych głębinach i hen pod wzgórzami.
Pierwsza przychodzi i ostatnia mija,
kres niesie życiu i radość zabija.
-Ciemność-

·         s.95 ~zagadka Bibla:
Skrzynka bez zawiasów, klucza i pokrywy,
lecz złocisty w środku skarb kryje prawdziwy.
-Jajko-

·         s.95,96 ~zagadka Golluma:
Choć głosu nie ma, nie dycha, a żyje,
niby śmierć zimna, w ciemnościach się kryje,
nigdy nie pragnie, ale zawsze pije,
w zbroję odziana, przecież się nie bije.
-Ryba-

·         s.96,97 ~zagadka Bibla:
Beznogi leży na jednonogim,
dwunogi siedzi na trójnogim,
a czworonóg też coś dostanie.
-Ryba na małym stoliku, człowiek przy stole, siedzący na stołku, a kot dostanie ości-

·         s.97 ~zagadka Golluma:
Pożera wszystko na szerokim świecie
ptaki, zwierzęta i drzewa, i kwiecie,
kruszy żelazo i miażdży kamienie,
jasną stal łamie, wysusza strumienie,
królów zabija, burzy dumne miasta,
powala górę, co w niebo wyrasta.
-Czas-