Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wyd.: Albatros. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wyd.: Albatros. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 stycznia 2015

Desperacja


tytuł:                           Desperacja
autor:                          Stephen King
przeczytana:               19 stycznia 2015
tytuł oryginału:            "Desperation"
data wydania: pierw.:  1996
                      polsk.:  2013, Wydanie XI
wydawnictwo:            Albatros
tłumaczenie:               Krzysztof Sokołowski
liczba stron:               544
ISBN:                        978-83-7659-273-2
kategoria:                   horror
moja ocena:                8/10
seria:                          π
                                  Literka


  "Steve wskoczył w ten taniec cieni. Przy okazji kopnął latarkę i Johnny obdarowany został widokiem lepszym, niż chciał, widokiem ptaka trzymającego w szponach głowę Ralpha. Skrzydła wzbijały chmury kurzu z podłogi i ścian starego chodnika. Głowa Ralpha skakała szaleńczo na boki, jego ciało jednak przykrywało ciało Davida niemal całkowicie.
  Steve uniósł karabin, by posłużyć się nim jak maczugą, i uderzył kolbą w strop. Na przyzwoity cios po prostu brakowało miejsca, lufą posłużył się więc niczym lancą. Orzeł zwrócił na niego swój przeszywający wzrok, poruszając jednocześnie zatopionymi w ciele Ralpha szponami. Machające skrzydła wypełniały wichrem niewielką przestrzeń sztolni. Z ptasiego dzioba sterczał urwany palec.
  Steve znów pchnął lufą karabinu. Tym razem trafił ptaka wprost w łeb i wytrącił mu palec. Łeb orła uderzył o ścianę. Szpony napięły się. Jedna łapa pogrążyła się głębiej w twarzy Ralpha, druga powędrowała w górę, chwyciła jego gardło i rozdarła je. Ptaszysko skrzeknęło znowu, być może w wściekłości, być może w triumfie. Mary wrzasnęła mu do wtóru."


OPIS
  Górnicze miasteczko Desperacja, położone w odludnej części środkowej Nevady, staje się miejscem niezwykłych, przerażających wydarzeń. Niegdyś kipiące życiem, od pewnego czasu sprawia wrażenie porzuconego przez mieszkańców. Zostały tylko kojoty, węże, skorpiony i myszołowy... oraz miejscowy policjant Collie Entragian, mianujący się jedynym przedstawicielem prawa na zachód od Pecos, który patroluje  przebiegającą obok drogę nr 50. Podróżni, jacy trafili tu zrządzeniem losu, a wśród nich rodzina Carverów i jadący siedmiuset funtowym harleyem sławny pisarz Johnny Marinville, nigdy nie dotrą do celu swojej podróży, a ich przeznaczeniem będzie poznać prawdziwy sens słowa "desperacja".

MOJA OPINIA
  Stephen King to pisarz, którego nie trzeba przedstawiać. Swymi powieściami stał się rozpoznawalny niemal na całym świecie, sprzedając ponad 350 milionów egzemplarzy. Jest autorem głównie literatury grozy, jednak nie ogranicza się do jednego gatunku. Można go odnaleźć również w fantastyce, jak i w komiksach, czyli cyklu Mroczna Wieża. Laureat wielu prestiżowych nagród, mieszka w Ameryce, która jest tak nieziemsko daleko od kraju w którym żyję, że aż mnie zazdrość zżera.

Tu można odwiedzać główną stronę poświęconą autorowi i jego dziełom.

  "Desperację" stworzył w 1996 roku, kiedy ja miałam zaledwie 2 lata i nie wiedziałam co to słowo oznacza. Robiłam jeszcze wiele rzeczy, których teraz się wstydzę, ale no cóż... byłam dzidzią. To straszne, mieć świadomość, że tyle wybitnych dzieł stworzono i które czekają na mnie, aż tylko znajdę na nie czas, bądź dorosnę do nich. Nie wiem czy przyszedł czas abym czytała horrory, jednak zawsze, gdy widzę jakieś książki Kinga, aż mnie świerzbi ażeby po nie sięgnąć. I zawsze to małe pragnienie wygrywa, mój mały kac książkowy wciąż jest zaspokajany, choć nie wiem czy chce aby się kiedyś skończył...

  Desperacja, jak z opisu na tyle książki wynika, jest górniczym miasteczkiem, położonym w odludnej części środkowej Nevady. I w niczym by ono właściwie się nie wyróżniało, gdyby nie zasoby znajdujące się w tamtejszych ziemiach i chytrzy ludzie, pragnący je zdobyć. Pragnienie owych ludzi sięgnęło granic moralności, gdy do pracy w kopalni przywieziono Chińczyków, mających pracować tam, gdzie żaden Amerykanin nie chciał, czyli w miejscu grożącym zawałem. To, co zostało odkryte w Grzechotniku, nazywanym później Chińską Jamą, zaważyło na losach wszystkich bohaterów występujących w książce.

  Najpierw stary weterynarz Tom Billingsley, później rodzina Carverów, następnie małżeństwo Peter i Mary, zaraz po nich, pisarz Johnny Marinville i na samym kocu z odsieczą Steve i Cynthia. Oto osoby, które zmierzały w kierunku spokojnego życia, monotonności i melancholii. Czy kiedykolwiek sądziły, nawet w najgorszych koszmarach, że coś co im się przydarzy, mogłoby zaistnieć? Raczej wątpię, a ich niewiedza została skrzętnie wykorzystana przez siły tak mroczne, jak mroczne jest piekło, tak potężne, jak potężny potrafi być Bóg, tak przerażające, jak najgorsze mary nocne. Tym, który wprowadził ich w tę otchłań był miejscowy policjant Collie Entragian, którego ponad dwumetrowy wzrost oraz spojrzenie mogło zmrozić największego chojraka.

  Okaleczeni, przetrzymywani w więzieniu strzegącym przez wilka, starając się przetrwać i nie postradać zmysłów musieli walczyć ze ścierwnikami, skorpionami, pająkami, szczurami i wężami. Wszystkie stworzenia zostały zniewolone przez tajemnicze siły z głębi ziemi. Jedyne co im pozostało to modlić się... modlić do Boga i błagać o pomoc, albowiem wiedzą, że Bóg jest okrutny...

  "-...ale i tak mu zapłaciłem. Bo to świństwo nie płacić długów i to świństwo nie zrobić tego, co obiecało się zrobić. - David pochylił się w tym momencie ku niemu i zniżył głos, jakby się bał, że Bóg go podsłucha. - Naprawdę złe było to, że Bóg wiedział, że tu przyjedziemy, i wiedział, co mam zrobić. Wiedział, co będę musiał wiedzieć, żeby to zrobić.
  (...)
  Spojrzał na Johnny'ego. Twarz miał poważną.
  - Złe nie było to, że Bóg postawił mnie w sytuacji, w której byłem jego dłużnikiem, tylko to, że skrzywdził Briana, żebym miał dług.
  - Bóg jest okrutny.
  Chłopiec skinął głową. Johnny dostrzegł, że jest bliski łez.
  - Pewnie, że okrutny. (...)
  - Ale okrucieństwo Boga nas uszlachetnia... tak przynajmniej głoszą plotki, prawda?
  - No... może."

  Książka "Desperacja" to jak balsam na mą znękaną duszę. Od pierwszych stron powieści otacza mnie atmosfera tajemniczości i potężnej magii, mocy nadprzyrodzonych, których celem jest sianie zniszczenia. W twórczości Kinga rozpływam się w krwawych horrorach i scenach ludzkiego dramatu. Słowa spisane chwytają mnie za serce niczym niewidzialne ręce. King z 1996 roku obezwładnia mój umysł, wszczepiając w niego grozę czyhającą na każdego z nas, w każdym miejscu, o każdej porze, z niewiadomych przyczyn.

  Wiem, że moje prostolinijne słowa: 'zachęcam was do przeczytania tej książki', nie odniosą pożądanego efektu, zamierzam napisać inaczej:
  Twa dusza i mądrość będzie tym uboższa im więcej słów King wydaje na świat w swych książkach. Twoje marzenia zblakną w świetne wszystkich lamp, lampek i światełek przy których ludzie czytają Kinga. Twa wyobraźnia przerodzi się w desperację. Kolory Twych snów zbutwieją i poodłażą niczym stara farba na ścianach...
  Poczuj to.
  Przeczytaj to.

FRAGMENTY
·         s.7 "Pejzażem jego poezji pozostanie pustynia"
~Salam Rushdie: Szatańskie wersety

·     s.244 "Czy nie z tego bierze się całe prawdziwe zło na świecie, że ludzie zostają, choć cholernie dobrze wiedzą, że powinni się wynosić, że pchają wózek dalej, choć doskonale wiedzą, że powinni dać sobie spokój i wiać? Czy - w ostatecznym rozrachunku - nie dlatego tylu ludzi lubi tanie horrory? Bo rozpoznają te przerażone dzieci, które za nic nie uciekną z nawiedzonego domu, choć już zaczęła się seria morderstw?"

·         s.245 "...ci mężczyźni, ech ci mężczyźni, jacy cholerni są z nich błędni rycerze".

·         s.532 "Kiedy człowiek próbuje przeżyć, dostrzega tylko to, co musi; reszta, przynajmniej czasowo, wędruje za burtę."


Książka bierze udział w następujących wyzwaniach:


środa, 19 listopada 2014

Omertà - pamiętaj, kochaj, mścij się.


tytuł:                           Ojciec Chrzestny
autor:                          Mario Puzo
przeczytana:               18 listopada 2014
tytuł oryginału:            "The Godfather"
data wydania: pierw.:  1969
                      polsk.:  2014. Wydanie XIX (kieszonkowe - II)
wydawnictwo:            Albatros
tłumaczenie:               Bronisław Zieliński
liczba stron:                450
ISBN:                         978-83-7885-864-5
kategoria:                   kryminał/sensacja/thriller
moja ocena:                8/10
seria:                          Ojciec Chrzestny tom 1/5
                                  Galeria [Muza]
                                  Historyczna [Albatros]
                                  π

  "Przerwał. Nikt z obecnych się nie odezwał. Jedni palili cygara, inni popijali drinki. Wszyscy byli dobrymi, cierpliwymi słuchaczami. I mieli jeszcze jedną wspólną cechę. Należeli do tej rzadkiej grupy ludzi, którzy odmówili uznania rządów zorganizowanego społeczeństwa, którzy odrzucili władzę innych ludzi. Nie było takiej siły, takiego śmiertelnika, który mógłby nagiąć ich do swojej woli, jeżeli tego nie chcieli. Chronili swą wolną wolę podstępem i morderstwem. Ich wolę można było przełamać jedynie śmiercią. Albo najwyższym rozsądkiem."


OPIS
  Jedna z największych powieści XX wieku, wsławiona obsypanym Oscarami filmem Francisa Forda Coppoli z genialną rolą tytułową Marlona Brando. Opowieść o honorze i nienawiści, szacunku i pogardzie, miłości i śmierci.

  Don Vito Corleone jest Ojcem Chrzestnym jednej z sześciu nowojorskich rodzin mafijnych. Tyran i szantażysta (słynne powiedzenie "mam dla Ciebie propozycję nie do odrzucenia"), a zarazem człowiek honoru, sprawuje rządy żelazną ręką. Wśród swoich wrogów wzbudza respekt i strach, wśród przyjaciół - zasłużony, choć nie całkiem bezinteresowny szacunek. Kiedy odmawia uczestnictwa w nowym, intratnym interesie, handlu narkotykami, wchodzi w ostry, krwawy konflikt z Cosą Nostrą. Honor rodziny może uratować tylko najmłodszy, ukochany syn Vita Michael, bohater wojenny. Czy okaże się godnym następcą Ojca Chrzestnego?

MOJA OPINIA
  Podobno za każdą wielką fortuną kryje się zbrodnia. Czy to prawda? Jeśli tak, to jak wielkie tajemnice skrywa przed nami jeszcze historia? Jak wielkie i straszne tajemnice ukrywają przed światem ludzie? I jak do chole*y w tym całym chaosie odróżnić tych dobrych od tych złych? Kiedy, dla większego dobra, popełnia się takie zbrodnie, które przerażają morderców i są niewykrywalne, skąd wiadomo że jest się po właściwej stronie? Jakim niezmierzonym przypadkiem musi być wybór, którego trzeba dokonać w zaledwie chwilę, i jakim strachem propozycja nie do odrzucenia? Świat Corleone jest światem który rządzi się jedynie prawami Corleone. To zadziwiające jak są traktowane tam kobiety. Odsunięte. Stają się kurami domowymi bez możliwości zabrania głosu w najważniejszych sprawach. Stają się one dowodem na istnienie dobrej strony mężczyzn włoskich, którzy dla utrzymania przez siebie ustalonych zasad, zabijają i torturują. Jedynie w słusznej sprawie. Nie ma litości dla zdrajców. Nie jest to ważne czy rodzina czy nie. Honor nigdy nie pozwoliłby donowi pozostać wykiwanym. Tak, w tym klasyku literatury kryminalnej są pokazane przypadki, które są konieczne. Są ujawnione fakty, które znać może jedynie trzecioosobowy narrator. Wnioskując, całe życie toczy się w kłamstwach, zawiłych umowach, przysługach za przysługę. Oparte na słowie i niezachwianym honorze, jest to prawo Dona Corleone.
  I choć książka jest kwintesencją filozofii i naturalnego rozsądku, rozwagi i decyzji, które, pozornie błahe, świadczą o całym życiu, wydaje się sucha i bez emocji. Jest to być może spowodowane nakazem skrytości i milczenia. Maska stoika. To przykre, bo powiem to po raz pierwszy, ale film przerósł książkę. Moje słowa to gwałt artyzmu Maria Puzo, wiem. I mówię to zasmucona, chciałabym wydać lepszą opinię, ale jeśli lubi się czytać coś, co jest brutalnym prawem, co wlecze się długi czas, ale jest niesamowicie mądre, to śmiało. Go on.

FRAGMENTY
·         s.7 "Za każdą wielką fortuną kryje się zbrodnia" ~Balzac

·       s.18 "... społeczeństwo mnoży zniewagi, które trzeba znosić, pocieszając się świadomością, że na tym świecie przychodzi czas, kiedy najskromniejszy z ludzi, jeżeli ma otwarte oczy, może się zemścić na najbardziej możnych."

·         s.77 "... nigdy nie pozwalaj nikomu spoza rodziny wiedzieć, co myślisz. Nigdy nie pokazuj, co trzymasz w zanadrzu."

·          s.227 "... wielcy ludzie nie rodzą się wielkimi, tylko się nimi stają."

·       s.235 "... nie ma w życiu większej naturalnej korzyści niż przecenienie przez wroga naszych wad, poza niedocenieniem przez przyjaciela naszych zalet."

·         s.299 "Nie ma nic bardziej kojącego, bardziej sprzyjającego czystemu rozsądkowi niż atmosfera pieniądza."

·       s.310 "Wszyscy ubolewali nad handlem narkotykami, jako złem, które musi narobić kłopotu, ale zgadzali się, że nie ma sposobu tego zahamować. Po prostu na tym biznesie można było zarobić zbyt dużo pieniędzy, z czego wynikało, że zawsze znaleźliby się tacy, którzy poważyliby sie na wszystko, aby w nim dłubać. Taka jest ludzka natura."

·       s.311 "Jakimi bylibyśmy ludźmi, gdybyśmy nie mieli rozumu? Gdyby tak było, nie bylibyśmy lepsi od zwierząt w dżungli. Ale mamy rozum, możemy rozumować ze sobą wzajemnie i możemy rozumować z nami samymi."

·         s.313,314 "Czyż nie jest prawdą, że największe nieszczęścia przynoszą czasem nieprzewidziane korzyści?"

·         s.385 "Matki są jak policjanci. Zawsze wierzą w najgorsze."

·         s.433 "Nie można mówić 'nie' ludziom, których się kocha, nie za często. To cały sekret. A poza tym, kiedy to mówisz, musi brzmieć jak 'tak'. Albo trzeba ich samych skłonić do powiedzenia 'nie'. Trzeba poświęcić na to sporo czasu i trudu."

·         s.433 "Zemsta to potrawa, która smakuje najlepiej, kiedy jest zimna."

·         s.457
  "- Są na tym świecie ludzie - mówił - którzy chodzą, dopraszając się śmierci. Musiałeś ich zauważyć. Awanturują się przy grze, wyskakują rozwścieczeni z samochodów, jeżeli ktoś choćby obtarł im błotnik, upokarzają i maltretują ludzi, których możliwości nie znają. Widziałem kiedyś takiego głupca, który umyślnie rozjuszył grupę niebezpiecznych typów, będąc samemu bez żadnych środków ochrony. To są faceci, którzy wędrują po świecie, wołając: 'Zabij mnie!'. Zawsze znajdzie się ktoś gotowy spełnić ich prośbę. Co dzień czytamy o tym w gazetach. Ma sie rozumieć, tacy ludzie wyrządzają też innym wiele złego.
  Luca Brasi był takim człowiekiem. Ale był tak nadzwyczajny, że przez długi czas nikt nie mógł go zabić. Większość tych ludzi nas nie interesuje, ale taki Brasi jest potężną bronią. Sęk w tym, że ponieważ nie boi się śmierci, a nawet jej szuka, trzeba sie stać jedyną osobą na świecie, z której ręki naprawdę nie chce zginąć. Czuje tylko ten jeden lęk: nie przed śmiercią, ale że właśnie ty możesz być tym, który go zabije. Wtedy jest twój."

niedziela, 15 czerwca 2014

Nie mów nikomu - Harlan Coben


tytuł:                           Nie mów nikomu
autor:                          Harlan Coben
posiadam od:               -
przeczytana:                14 marca 2014
tytuł oryginału:            „Tell no one”
data wydania: pierw.:  2001
                      polsk.:  2011, wydanie XXII
wydawnictwo:            ALBATROS
tłumaczenie:               Zbigniew A. Królicki
liczba stron:                400
ISBN:                        978-83-7659-324-1
kategoria:                   kryminał / thriller
moja ocena:                7/10
seria:                          Literka 



OPIS
  Spektakularny sukces powieści „Nie mów nikomu” uczynił z Cobena megagwiazdę współczesnego thrillera. Precyzyjnie skonstruowana intryga, mistrzowsko stopniowane napięcie, fałszywe tropy prowadzące donikąd, pozornie niemożliwe do wyjaśnienia zagadki pojawiające się niemal na każdej stronie, zaskakujące zakończenie, którego nie domyśli się nawet najbardziej przenikliwy czytelnik, to podstawowe cechy jego pisarskiego stylu.
 
  Od śmierci Elizabeth z rąk seryjnego zabójcy minęło osiem lat, ale młody lekarz David Beck nie potrafi o niej zapomnieć. Niespodziewanie pocztą elektroniczną otrzymuje od anonimowego nadawcy wiadomość zawierającą niezbity dowód, że jego żona nadal żyje. Jak to możliwe, skoro jej ciało zostało zidentyfikowane ponad wszelką wątpliwość? Beck ignoruje ostrzeżenie „nie mów nikomu” i próbuje dotrzeć do sedna mrocznej tajemnicy, której ślady wiodą w przeszłość. Pojawiają się następne ofiary, zagadka goni zagadkę…

MOJA OPINIA
  No cóż... z tą książką Harlana Cobena nie poszło mi tak łatwo i przyjemnie jak z egzemplarzem "Obiecaj mi". Nudziła mnie i muszę to przyznać. Nie mogłam się skupić na czytaniu tylko jej przez cały czas, ponieważ nie była wciągająca. W pewnym momencie pogubiłam się nawet w bohaterach. Nie było to najprzyjemniejsze. Bardzo zaplątana historia, w której do końca nikt nie wie, kto jaką zbrodnię popełnił. Jedno trzeba jednak przyznać autorowi. Nie pogubił się sam w swej historii i wszystko dobrze zaplanował. Może gdybym miała więcej czasu dla poświęcenia go na czytanie i początek książki był bardziej wciągający, miałabym o niej zdecydowanie lepsze zdanie. Tymczasem tylko 7/10.

FRAGMENTY
·         s.5 „Mała powiedziała:
 - A kiedy już nas nie będzie, czy w dalszym ciągu będziesz mnie kochał, czy miłość przetra?
Duży przytulił Małą i spoglądali w noc, na księżyc w ciemnościach i jasno świecące gwiazdy.
 - Mała spójrz na gwiazdy, jak świecą i płoną, a niektóre z nich zgasły już dawno temu. Mimo to wciąż błyszczę na wieczornym niebie, bo widzisz, Mała, miłość jest jak światło gwiazd – nie umiera nigdy…”
Debi Gliori
„No Matter What”
(Bloomsbury Publishing)

·         s.80 „Tej lekcji nigdy nie zapomni. Nie siedzisz spokojnie, kiedy ktoś napadnie ciebie lub osobę, którą kochasz. I nie reagujesz jak rząd, z jego „proporcjonalnymi odpowiedziami” i tym podobnymi bzdurami. Jeśli ktoś cię skrzywdzi, zapominasz o miłosierdziu i litości. Eliminujesz wroga. Oczyszczasz teren. Ci, który krzywią się na taką filozofię, uważają ją za niepotrzebny makiawelizm, zazwyczaj powodują największe szkody.
  Im szybciej rozwiążesz problem, tym mniej przelejesz krwi.”

Obiecaj mi - Harlan Coben


tytuł:                           Obiecaj mi
autor:                          Harlan Coben
posiadam od:               -
przeczytana:                10 lutego 2014
tytuł oryginału:            „Promise me”
data wydania: pierw.:  2006
                      polsk.:  2007
wydawnictwo:            Albatros
tłumaczenie:               Zbigniew A. Królicki
liczba stron:                416
ISBN:                        978-83-7359-496-8
kategoria:                   thriller / sensacja / kryminał
moja ocena:                9/10
seria:                          Myron Bolitar tom 8/10



OPIS
  Sześć lat. Tyle czasu minęło, odkąd Myron po raz ostatni grał rolę bohatera. Przez ten okres ani razu nie miał w ręku broni, nikt mu nie groził, a żaden z jego klientów nie został zamordowany. U boku nowej dziewczyny prowadzi spokojne i uporządkowane życie, zaś jego psychopatyczny przyjaciel Win, nie musi, jak niegdyś, ratować mu życia. Niestety, to co dobre, dobiega właśnie końca. A wszystko za sprawą jednego nocnego telefonu od przerażonej nastolatki… Spełniając swoją obietnicę, Myron jedzie po Aimee i odwozi ją do domu jej koleżanki na przedmieściach. Dziewczyna wysiada z samochodu i znika w ciemnościach. I przepada bez śladu. W podobnych okolicznościach zaginęła wcześniej inna nastolatka. Ucieczka z domu, porwanie czy zabójstwo? Dręczony wyrzutami sumienia Myron musi rozwikłać najtrudniejszą zagadkę w swojej karierze…

MOJA OPINIA
Czytając tę książkę miałam wrażenie, że oglądam doskonały thriller. Doskonały film. Doskonale zaplanowany. Doskonale dopracowany. Doskonale napisany.
  Czy jedna obietnica może zmienić Twoje życie w koszmar? Tak. Obiecaj dziecku, że zabierzesz je do wymarzonego sklepu i nie dotrzymaj słowa, a zapamięta je na zawsze. Obiecaj, że nigdy kogoś nie opuścisz, a odchodząc, zostaniesz znienawidzony i przeklęty. Obiecaj, że kogoś odnajdziesz i rób wszystko, aby nie stać się cieniem człowieka...
  I pomimo że nie jest to pierwsza książka o Myronie Bolitarze, jest wystarczająco dobra, by nie musieć zagłębiać się w inne. Stanowi oddzielną historię. Myron złożył obietnice pod naciskiem matki zaginionej dziewczyny. Kilka dni wcześniej to właśnie ta dziewczyna złożyła jemu obietnicę... Jak to się stało, że wysiadła z samochodu i nikt jej już nie widział? Rozstrzygnięcie znajduję się w książce i oczywiście nikomu tego nie powiem.
  Lecz wyjawię coś: Myron złożył obietnicę, że ją odnajdzie.
 Czy jego życie zamieni się w koszmar, czy będzie płynęło nadal rytmem raczej niespokojnym...? Polecam odnaleźć odpowiedź na to pytanie.
Warto.
Warto.

FRAGMENTY
·     s.25 „Zwycięstwa szybko przemijają. Klęski i umarli zostają z tobą, klepią cię w ramię, idą z tobą krok w krok, nawiedzają w snach.”

·         s.73 „Men tracht und Gott lacht.” – Człowiek strzela, pan Bóg kule nosi.

·     s.138 „Albo rozbijasz łby, ale rozbiją go tobie. Nie zadajesz żadnych pytań. Nie próbujesz negocjować – przynajmniej nie od razu. Najpierw rozbijasz łby. Rozbijasz je i zbierasz cięgi, aż zaczną cię szanować. Dopiero wtedy zaczynasz negocjować. Udowadniasz im, że potrafisz przyjmować ciosy. Pokazujesz, że nie boisz się rozlewu krwi, nawet własnej. Chcesz wygrać, musisz uśmiechać się zakrwawionymi wargami. Wtedy zwrócą na ciebie uwagę.”

·    s.146 „Od czasu do czasu próbujesz wracać myślami do takich chwil, kiedy wszystko było dobre. Próbujesz przypomnieć sobie i zrozumieć, jak to się zaczęło, od kiedy wszystko potoczyło się tak, a nie inaczej, czy był taki moment, do którego – gdyby to było możliwe – mógłbyś cofnąć się w czasie i zmienić wszystko na lepsze.”

·         s.170 „Lata płyną, ale serce zostaje w tym samym miejscu.”

·     s.397 „Jest coś takiego w człowieku. Możesz się ugiąć. Możesz się rozciągać. Jednak czasem, bardzo rzadko, czujesz, że poddany jesteś zbyt ciężkiej próbie. Jeśli nie odpuścisz, pękniesz. Złamiesz się na dwoje. Wiesz o tym.”

sobota, 14 czerwca 2014

Narodziny rewolwerowca - Stephen King


tytuł:                           Narodziny rewolwerowca
autor:                         Stephen King
posiadam od:               -
przeczytana:               17 sierpnia 2013
tytuł oryginału:           "The Dark Tower Graphic Novel 1: The Gunslinger Born"
data wydania: pierw.:  2007
                      polsk.:  2010 Wydanie I
wydawnictwo:            Albatros
tłumaczenie:               Zbigniew A. Królicki
liczba stron:                233
ISBN:                        978-83-7359-961-1
kategoria:                   komiks / fantastyka
moja ocena:                8/10
seria:                          Mroczna Wieża tom 1/8



OPIS
  W latach 1982-2004 powstało jedno z najsłynniejszych dzieł Stephena Kinga - składająca się z siedmiu części saga fantasy, przyrównywana przez czytelników do trylogii Tolkiena - "Mroczna Wieża". Zainspirowana poematem Roberta Browninga "Sir Roland pod Mroczną Wieżą stanął" i "Władcą Pierścieni", opowiada o Rolandzie Deschainie, ostatnim rewolwerowcu, ścigającym obdarzonego czarodziejskimi mocami "człowieka w czerni". W świecie, w którym czas zatracił jakiekolwiek znaczenie, próbuje on odnaleźć tajemniczą Mroczną Wieżę, zanim ta runie i zapanuje chaos.

  Niezwykły świat Rolanda, zwany w powieści Światem Pośrednim, znalazł nowy dom: wydawnictwo Marvel Comics. Połączono tu niesamowitą wyobraźnię Stephena Kinga z przepiękną grafiką Jae Lee i Richarda Isanove. Robin Furth, prawa ręka pisarza we wszystkich sprawach związanych z Mroczną Wieżą, przeniosła jego twórczą wizję na łamy komiksu. Peter David, jeden z najpopularniejszych pisarzy Marvela, zręcznie odtworzył specyficzny styl Kinga w narracji i dialogach.

MOJA OPINIA
  Stephen King w nowym stylu jest równie dobry co w tradycyjnych wersjach. Książka obrazkowa ustawia poprzeczkę wysoko innym powieściom tego typu. Nie ma co się dużo rozwodzić nad dobrym pomysłem i wykonaniem, ponieważ z reguły dużo ma się do powiedzenia negatywnych rzeczy, a te dobre są po prostu dobre, bardzo dobre, cóż więcej dodać? Jedyne co mogłabym zarzucić to bardzo duża ilość wszelkiego rodzaju imion i nazwisk, które utrudniały akcję. Czasami trudno było zorientować się o kogo chodzi. Ale reszta? Bardzo dobra. No cóż, jeśli ktoś dobry bierze się za coś nowego to i tak musi wyjść dobrze :).


Książka bierze udział w wyzwaniu:

czwartek, 12 czerwca 2014

ARS MAGICA - Nerea Riesco


tytuł:                           ARS MAGICA
autor:                          Nerea Riesco
posiadam od:              14 września 2012
przeczytana:               26 kwietnia 2013
tytuł oryginału:           „ARS MAGICA”
data wydania: pierw.: 2007
                      polsk.: 2009
wydawnictwo:           Albatros
tłumaczenie:               Teresa Gruszecka-Loiselet
liczba stron:               464
ISBN:                       978-83-7359-836-2 (oprawa twarda)
                                 978-83-7359-835-5 (oprawa miękka)
kategoria:                  historyczna
moja ocena:              6/10
seria:                         Historyczna [Albatros]



OPIS
  W 1610 roku przed trybunałem hiszpańskiej inkwizycji w Logroño stanęło ponad 50 osób oskarżonych o czary. Jedenaścioro z nich spłonęło na stosie podczas wielkiego autodafe. Wkrótce potem król Filip III wydał edykt łaski, by zachęcić ludność do pojednania się z Kościołem. Wydarzenia te są osnową pełnej dramatycznych zwrotów akcji powieści Nerei Riesco „ARS MAGICA”, w której nierozerwalnie splatają się ze sobą historia, magia i fikcja literacka. Ksiązki, dzięki której poznamy zaklęcia z różnych dziedzin życia, dowiemy się jak sporządzić „Filtr miłości”, jak się odkochać, jak odczynić złe uroki.

MOJA OPINIA
Demon w Bogu?

  Czary, zaklęcia, uroki i strach, to coś, co ludzi porusza – jednych przeraża, innych zaś fascynuje. Pojęcia znane od dawien dawna i zakwalifikowane do tych złych, ponieważ, wg ludzi, obezwładniają ich, manipulują oraz kuszą.

  Zło – dobro? Gdzie granica? Co jest rzeczywistością, a co barwną ułudą dla oczu? Tego bardzo łatwo można dowiedzieć się z książki Nerei Riesco „ARS MAGICA”.

  Autorka jest hiszpańską dziennikarką, która w sposób realny ukazała XVII wieczną Hiszpanię pod kątem bojaźni wobec czarownic. Całą akcję książki posortowała na rozdziały, z których dowiedzieć się można, m.in. jak rzucić na kogoś urok bądź jak wykonać talizman chroniący od niebezpieczeństw.
  Bohaterów można podzielić na postacie pozytywne oraz, pamiętając, że gdzie dobro tam i zło, na postacie negatywne.
  Pozytywne:
  Główną bohaterką książki jest Mayo de Labastide d’Armagnac – wierząca, że jest niechcianą córką diabła oraz ziemskiej kobiety. Oprócz Mayo można wyróżnić także: Alonso de Salazara y  Fríasa – inkwizytora, jego dwóch pomocników: Íñigo de Maestu i brata Domingo de Sardo. Rolę pozytywnych męczenników odgrywają: Juana de Sauri – świadek w sprawie o czasy oraz Ederra – opiekunka Mayo.
  Negatywne:
  Można tu wymienić oczywiście spiskujących Don Rodrigo Calderóna i księcia Lermę.
  Losy wyżej wymienionych bohaterów mieszają się ze sobą, jak na spójną książkę przystało. Pomimo że to Mayo jest główną bohaterką, nie jest ona narratorką całej książki. Każde z bohaterów pełni tę rolę, przez co można poznać ich uczucia, emocje oraz myśli.
  W książce znajduje się również wiele przepisów (?zaklęć?), upiększających życie codzienne, np. jak usunąć brodawki, które opatrznie brane są za czarną magię.

  Ukazana w książce XVII wieczna Hiszpania jest obrazem gehenny. Chaos, ogromny strach i głębokie wewnętrzne rozdarcie pomiędzy oskarżeniami o czary a prawdomównością, to codzienne troski jakie dotykają mieszkańców.
  Chaos – kto jest czarownikiem, a kto nim nie jest?
  Strach – czy dzisiaj to właśnie mnie posądzą o czary bezpodstawnie?
  Wewnętrzne rozdarcie – znam żonę od lat, przez 30 wiosen sypiała obok mnie w łóżku, nie może być przecież czarownicą…
  Całe to zło jest oczywiście sprawką Szatana (bo wiadomo powszechnie, że czarownice właśnie od niego otrzymują swą moc), więc co zrobić aby się od niego ustrzec? Ślepo wierzyć w Boga (co nie jest koniecznie złe) oraz w ludzi głoszących kłamliwie jego Słowo: kardynałów, księży, braci zakonnych.
  W ten oto sposób, sąsiad na nie lubianego sąsiada, żona na zdradzającego męża, siostra na znienawidzoną siostrę, donoszono jakoby oskarżani byli winni współpracy z diabłem. Księża jakże ochoczo głosili, że taki grzech może oczyścić jedynie ogień. Tak więc niewinnych torturowano a następnie palono na publicznych stosach, dając innym wyznawcom Szatana przestrogę, a donosiciele obrastali w chwałę jak w tłuszcz.

  Wśród ogromu tego bałaganu znalazł się jednak pewien człowiek, inkwizytor Salazar, który z ramienia edyktu łaski, przesłuchiwał winnych i niewinnych „czarowników”. Zadawał sobie przy tym pytanie: skoro istnieje tyle wiedźm paktujących z diabłem, czemu dotąd go nie wiedziałem? Ułaskawiając ludzi prowadzi on prywatne śledztwo, które ma dać jego znękanemu sercu odpowiedź na pytania, których ludzie nie zadają, bo ślepo wierzą…
  Wierzą komu? Księżą, kardynałom i zakonnikom.
  Wierzą dlaczego? Bo oni głoszą „dobre” Słowo Boże potępiając Szatana.

  Paradoksem tej książki jest to, że Mayo, jej główna bohaterka, jest córką diabła, a czyni wyłącznie dobro dla bliźnich. Tak została wychowana i wierzy całym sercem w słuszność tego, co robi.
  Jak więc możliwe jest to, że osoba, która powinna być złem wcielonym, jest w istocie pozytywnym charakterem?
  Wiara ludzi, którzy nie potrafią pogodzić się ze swymi niedoskonałościami, opiera się na oskarżaniu innych. Jeśli nie potrafią oni pogodzić się ze swym losem, zrzucają winę na obcych, a tymi obcymi są właśnie czarownicy i wiedźmy. Ludzie sami nigdy nie myśleli by w ten sposób, gdyby nie to, że Ci sprawiedliwi i pełni gorliwej wiary księża, wmawiają im, że całe zło, które ich spotyka jest sprawką Szatana. Ówcześni ludzie, zdają się nie mieć pojęcia, że człowiek sam w sobie jest aniołem cierpiącym katusze, jak i katem te męki zadającym.
  Na taką społeczność nie ma leku, jak pokazuje Nerea Riesco, ponieważ ci, którzy z powołania powinni dodawać nam otuchy i przynosić spokój duszy, chwalić każdy poranek, w rzeczywistości układają nas według własnej woli.
  Książka „ARS MAGICA” jest jak pomocna dłoń, gdy oczy przesłania nam czarna opaska kłamstw. Pokazuje, że właściwą drogę może wybrać dla siebie każdy człowiek i nie musi ona być narzucona.

Pozytywy książki:                     - zamknięta akcja, spójność wydarzeń
                                               - ośmieszenie kultu wiedź
                                               - wątek miłosny
                                               - morał
                                               - historyczne dowody zaistniałej sytuacji
Negatywy książki:                     - brak wciągającej, wartkiej akcji

  Reasumując, książka dobra dla każdego historyka i fanów historii czarownictwa na terenach XVII Hiszpanii.
  Diabeł w Bogu?
  Nie. W chciwości, zuchwałości, wyobraźni. W człowieku. I od każdego indywidualnie zależy na ile temu złu pozwoli zapanować nad sobą.

FRAGMENTY
·         s.7 ~Paracelsus
„Magia jest mądrością, jest świadomym użyciem sił duchowych dla wywołania zjawisk widzialnych lub namacalnych, rzeczywistych lub ułudnych; jest dobroczynnym wykorzystaniem siły woli, miłości i wyobraźni. Jest najpotężniejszą siłą ludzkiego umysłu użytą w imię dobra. Magia to nie czary.

·         s.46,47 „Osoby zmarłe w dziwnych okolicznościach są, same w sobie, ogromną zagadką, którą trzeba zinterpretować. Są jak otwarte księgi, zapisane szyfrem i jeśli nikt ich nie odczyta, zabierają do grobu swój sekret, który mógłby nadać pełniejszy sens ich istnieniu. A możliwe, że także i naszemu”.

·         s.76 „Niewątpliwie najgorzej jest bać się strachu, cierpień z obawy przed cierpieniem i zyskać taką niezależność, że nie potrzebuje się już nikogo.”

·         s.274 „…powiadają, że czerwone wino pomaga zebrać myśli i największym niemowom daje dar słowa.”

·         s.335,336 „Smutny jest los człowieka, który się nigdy nie zakochał!”

·         s.339 Nigdy szczęście nie było mi dane,
ptaku podniebny, glisto ziemska.
Proponuję ci zamianę,
o, słońce nocy, nowy księżycu.
Weź moje zniewolone serce,
a daj mi spokój ogniska.

·         s.455 „’Nigdy’ jest słowem zbyt kategorycznym, aby coś oznaczać. Nikt nie wie na pewno, ile trwa ‘nigdy’. Nie martw się, czas wszystko ureguluje.”