GRY

piątek, 13 czerwca 2014

5 Days to Die #4


tytuł:                           5 Days to Die #4
autor:                         Scenariusz: Andy Schmidt
                           Rysunki: Chee Yang Ong
posiadam od:               -
przeczytana:               19 maja 2013
tytuł oryginału:            „5 Days to Die #4” wydanie I
data wydania: pierw.:  2010
                       polsk.: tłumaczenie autorskie
wydawnictwo:            IDW PUBLISHING
tłumaczenie:               tłumaczenie autorskie
liczba stron:                32
ISBN:                        -
kategoria:                   komiks
moja ocena:                7/10
seria:                          5 Days to Die #4/5 



ZAWARTOŚĆ ZBIORU
Scenariusz: Andy Schmidt
Rysunki: Chee Yang Ong
Liternictwo: Robbie Robbins
Edycja: Bob Schreck

OPIS
  Rodzina Raya Crisary rozpadała się. Na domiar złego, w ich samochód wpada rozpędzona ciężarówka. Żona Raya umiera, a jego córka jest w krytycznym stanie. Ray, budząc się w szpitalu, dostrzega postać, próbującą go zabić. Na niego i jego rodzinę został wydany wyrok śmierci. Sam Ray jest ranny. Lekarze twierdzą, że jeśli będzie się ruszał  jego rana zabije go w ciągu pięciu dni. Jeśli zaś będzie leżał i odpoczywał, ma szansę na przeżycie. Ale Ray wie, że musi działać, by ocalić córkę. Z odznaką policyjną i bronią u boku zaczyna samotną krucjatę. Chce zabić Hovermana, najpotężniejszego lorda narkotycznego w mieście. Po nieudanej próbie, potrzebuje nowej taktyki. Tymczasem jego córka Susan pyta, gdzie jej ojciec, siedząc samotnie w szpitalnej sali.

  POSZUKIWANIA CHEE
  W mojej, trwającej już dziesięć lat, karierze w branży komiksowej zawsze miałem niebywałe szczęście do pracowania z niezwykle utalentowanymi ludźmi. Nawiązałem wiele wspaniałych przyjaźni. Ale pracowałem głównie w seriach superbohaterskich i innych popularnych projektach. Rzadko miewałem okazję tworzyć historie w innych gatunkach. Próbowałem gdzieś ulokować moją kreatywność. Miałem szczęście pomagać Peterowi Davidowi i Pablo Raimondiemu przy marvelowskiej postaci Madroxa. Nieco później szefostwo Marvela powierzyło mi swoje kosmiczne postacie. Zrobiłem z tej serii komiks wojenny. Były to nadal historie z gatunku superhero, ale z moim punktem widzenia. Świetnie się przy nich bawiłem i wydaje mi się, że osiągnąłem sukces. Głównie dlatego, że nie były to klasyczne opowiastki o herosach w pelerynach. Prawdziwą szansę wyjścia z tego gatunku dostałem, gdy Mark Waid, redaktor naczelny Boom! Studios, zaproponował mi pisanie serii Challenger Deep. Wtedy dopiero mogłem popuścić wodze fantazji. Od tamtej pory w zasadzie pracuję tylko nad takimi projektami. Waid przedstawił mnie Chee. W nim to znalazłem prawdziwego partnera w pracy, który lubi czytać to samo, co ja. Lubi dobre historie, dobrze opowiedziane za pomocą komiksu. Lubi thrillery noir. Lubi twardych bohaterów i brzydkich ludzi, którzy są prawdziwi. O ukończeniu pracy nas Challenger Deep przenieśliśmy się obaj do IDW Publishing, dla którego napisałem scenariusz adaptacji Star Trek II: The Wrath of Khan i zredagowałem miniserię o Transformerze Bumblebee. Chee zilustrował obydwie serie. Bardzo mi się podobały. Kapitalnie rozrysował postacie – to, jak się zachowywały i poruszały. Miały w sobie to coś. Podczas tego procesu, pytałem Chee, czy nie chciałby ze mną współpracować nad czymś, co by było nasze własne. Zaskoczyło. Jemu podobają się moje skrypty, a ja uwielbiam patrzeć, jak jego rysunki coraz bardziej mnie zaskakują. Proszę go tylko, by mój scenariusz dobrze wyglądał… i zawsze tak jest. Nie omieszkam wspomnieć, że tutaj wystawiłem Chee na sporą próbę. Pościgi samochodowe są bardzo trudne do przedstawienia w komiksie, gdyż bazują na ruchu. Umieściłem jeden w komiksie, by sprawdzić jak Chee sobie z tym poradzi. Poradził sobie lepiej niż znakomicie. Praca z kimś takim to znakomite doświadczenie. Bardzo miło jest pracować z kimś, kto widzi to samo, co ja widzę, kto nie boi się wyzwań, kto chce tworzyć komiksy o prawdziwych ludziach. 5 Days to Die to nasz czwarty wspólny projekt. Jestem pewien, że nie ostatni.
Andy Schmidt, Lipiec 2010
  
MOJA OPINIA
  4 dzień poszukiwań sprawcy wypadku oraz mordercy żony Raya. Być może to przedostatni dzień jego życia. I tylko jedna myśl utrzymuje go wciąż przy zdrowych zmysłach – pomścić Debrę - żonę, oraz córkę, która leży w szpitalu ciężko ranna. Ray jest już o krok od wyśledzenia mordercy, jednak jest ktoś kto mu w tym przeszkadza. Jego współpracownik, z ramienia szefa policji ma rozkaz zatrzymania Raya, który w szale swej pomsty, zabił kilki ludzi. Jednak Ray jest sprytny i gotowy poświęcić swoje życie, aby podarować córce wolność, bez strachu. Pytanie tylko, czy jego stan zdrowia mu na to pozwoli?
  Komiks mimo że nie jest niewiadomo jak kolorowy, bo w odcieniach niebieskiego i czasem czerwonego, jest dobry. I sądzę również że może zadowolić każdego fana sensacyjnych i pełnych akcji komiksów J.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witam :)
Będzie mi miło, gdy odwiedzając tę stronę, zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.
Pozdrawiam,
Crystal