GRY

wtorek, 10 czerwca 2014

Najstarszy - Christopher Paolini


tytuł:                           Najstarszy
autor:                         Christopher Paolini
posiadam od:             4 marca 2013
przeczytana:               9 marca 2013
tytuł oryginału:           „Eldest. Inheritance, Book Two”
data wydania: pierw.: 2005
                      polsk.: 2005
wydawnictwo:           MAG
tłumaczenie:               Paulina Braiter
liczba stron:               624
ISBN:                       83-7480-004-6
kategoria:                  fantastyka
moja ocena:              10/10
seria:                         Dziedzictwo t.2/5



OPIS
 Zapada mrok... w serach wzbiera rozpacz... zło triumfuje... Zaledwie kilka dni temu Eragon i jego smoczyca Saphira ocalili kryjówkę buntowników przed atakiem wojsk króla Galbatorixa, okrutnego władcy imperium. Teraz muszą udać się do Ellesmery, krainy elfów, gdzie Eragona czeka dalsze szkolenie. Musi nauczyć się jeszcze lepiej władać bronią Smoczych Jeźdźców: mieczem i magią. Wyrusza zatem w najważniejszą podróż swego życia, poznaje nowe cudowne miejsca i nowych kompanów, przeżywa nowe przygody. Lecz cały czas towarzyszy mu chaos i nic nie jest takie, jakim się wydaje. Wkrótce Eragon nie wie już, komu może zaufać...

FRAGMENTY
·         „Sé onr sverdar sitja hvass! – Oby wasze miecze pozostały ostre!”

·         s.14 „…jedyną metodą zachowania rozumu pośród morza bólu jest działanie”.

·         s.39 „Ziemia to coś niezwykłego. Dbaj o nią, a ona zadba o ciebie. O niewielu innych rzeczach można to rzec”.

·         s.44 „Pogłoski stanowiły jedynie odzwierciedlenie marzeń tych, którzy łaknęli lepszej przyszłości”.

·         s.50 ~śpiewka Horsta:
„Hej, ho!
Brzęczy i dźwięczy na kowadle młot,
kapryśny metal i stali grzmot,
z hukiem i brzękiem trzymam w garści młot
i biję niesforne żelazo!”

·         s.145 ~pieśń krasnoluda:
„Hen, w dół, dokąd wiedzie bystry nurt,
i wzbiera Kílfy ciemna krew,
my chyżych dosiadamy kłód
dla rodu, klanu i honoru.

Pod niebem, tam gdzie orli szlak,
przez wilków lodów mroczny las
spływamy tam na krwawych pniach
po złoto, brylant i lśniącą stal.

Tarczę i topór chwycę w dłoń,
Zbroja ochroni kamień mój,
Gdy ojców mych opuszczę dwór
i w pustą, jasną ruszę dal”.

·         s.160 ~elfie powitanie:
„Atra esterní ono thelduin            Niech sprzyja ci szczęście
mor’ranr lífa unin hjarta onr,        pokój zamieszka w sercu,
un du evarínya ono varda           a gwiazdy cię strzegą”

·         s.165,166 ~piosenka elfa:
„O!
Dzień odszedł już, gwiazd jasnych kiść
Na niebie lśni, nie szumi liść,
Więc z bólu drwij i z wroga kpij,
Menoi krew bezpieczna dziś!

Utracił córę leśny lud,
W zbolałych sercach zaległ chłód,
Lecz minął strach i płomień zgasł,
Znalazła Jeźdźca, stał się cud!

Smok w niebo wzleci ponad las,
Pieśń zemsty rozbrzmi pośród nas,
Prawicy moc wnet przegna noc,
Bo zabić króla nastał czas!

O!
Wiatr ucichł już i rzeka śpi,
Na drzewach ptaki śnią, a my
Wśród z bólu drwin i w wroga kpin
Radości ogłaszamy dni!”

·         s.180 „Zawsze tak jest, że ci, którzy są najbliżsi naszemu sercu, potrafią zadać nam największy ból”.

·         s.218 ~słowa kruka Blagdena:
„Na drzwiach wyryto mądrość tę, tradycję rodu, światła skrę, co prosto brzmi: Kochajmy się!”

·         s.225 ~słowa kruka Blagdena:

„Smok, jak koty
Lubią psoty.
Smoki, jak ptaki
Lubią draki,
Lecz nic im zabawa,
Gdy na stole strawa!”

·         s.242 „Jutro… jutro też jest dzień. Może wszystko stanie się jaśniejsze”.

·         s.339 „Żyj chwilą obecną, wspominaj przeszłość i nie lękaj się przyszłości, ta bowiem jeszcze nie istnieje i nigdy nie będzie istnieć. Jest tylko teraz”.

·         s.374 „Mam nową nazwę dla bólu.
Jaką?
Unicestwiasz. Bo kiedy pojawia się ból, nie istnieje nic innego, żadne myśli czy uczucia, tylko pragnienie ucieczki. Gdy jest dość silny, unicestwiasz pozbawia nas wszystkiego, co czyni z nas tych, kim jesteśmy, aż w końcu zamieniamy się w stworzenia niższe niż zwierzęta, istoty łaknące tylko jednego – wyzwolenia”.

·         s.402,403 ~wiersz Aryi:

„Pod tarczą księżyca, jasną tarczą księżyca
leży staw, płaski srebrny staw.
Wśród krzewów, kolczastych krzewów
i czarnych smukłych drzew.

Wtem kamień, żywy kamień
strzaskuje tarczę, jasną tarczę
wśród krzewów, kolczastych krzewów
i czarnych smukłych drzew.

Odłamki światła, miecze światła
błyskają natarli stawu.
Spokojne wody, milczące wody,
samotny leśny staw.

Wśród mroków nocy, ciemnej nocy
trzepoczą cienie, spłoszone cienie,
gdzie kiedyś…”

·         s.410 „Każdy umiera samotnie. Nieważne czy jesteś królem na polu bitwy, czy też biednym chłopem, konającym w łóżku wśród rodziny. Nikt nie może towarzyszyć ci w głąb otchłani…”

·         s.426 ~piosenka elfa:

„Odlecisz, hen, daleko stąd,
Za góry, lasy,
Gdzieś w odległy ląd.
Odlecisz, hen, daleko stąd,
By nigdy nie wrócić już.

Odejdziesz, tak, odejdziesz stąd
I nie zobaczę cię tu już.
Odejdziesz, tak, odejdziesz stąd,
Choć czekać będę wiecznie już.” 

·         s.429,430,431 ~wiersz Eragona:

„W królestwie, hen, gdzie morza brzeg,
A góry kryje nieba płaszcz,
W zimowy dzień mąż zrodził się,
Co jasny miał przed sobą szlak:

Zabić mrocznego Durzę
W kraju, gdzie zaległ cień.

Chowany tam przez mędrców chór,
Wśród dębów starych jak sam czas,
Z jeleniem chyżym ścigał się
I z wilkiem walczył, by móc wnet

Zabić mrocznego Durzę
W kraju, gdzie zaległ cień.

Skradać się zaś go uczył człek
W czerni, sam złodziej, zręczna dłoń,
Sekrety walki, cios i zwód,
Cios, pchnięcie, sztych, by kiedyś mógł

Zabić mrocznego Durzę
W kraju, gdzie zaległ cień.

Szybko jak myśl mu płynął czas
I człek ów wszedł już w męski wiek,
W żyłach mu wrzała gniewem krew,
Młodzieńczy zapał tlił się też.

I spotkał dziewczynę, poczuł żar,
Wiotka i smukła kibić jej,
Na czole Gëdy płonął blask,
A za nią sukni zwiewny tren.

I tak w granacie ciemnych ócz,
W źrenicach jej, otchłaniach dwóch
Ujrzał przyszłości jasny blask,
W której nie będą musieć już

Lękać się mroku Durzy
W kraju, gdzie zaległ cień. (…)

Przed świtem, gdy najgłębszy mrok,
W komnacie, w której mąż ów spał,
Wróg mroczny stanął nad nim, bo
Tamtemu siłę zabrał czas.

Z poduszek głowę uniósł mąż
I spojrzał w chłodne niby lód
Oblicze Śmierci, pustą twarz.
Król wiecznej nocy patrzył w dół.

I poczuł mąż, jak w sercu mu
Spokój rozkwita; dawno już
Uścisku Durzy nie bał się,
Ostatnie to, co czuje człek.

Łagodnie, jak poranka dech,
Schylił nad nim się ów wróg,
Ducha żywego zabrał, i
Odtąd w pokoju żyli już
Na wieki w sercu Durzy
W kraju, gdzie zaległ cień”.



·         s.524 ~zagadka Saphiry:
„Co jest gorzkiego w złocie?
Złoto jasno błyszczy,
żółć pełna goryczy”.

·         s.530 „…każda sekunda walczy o to, by trwać jak najdłużej, nim zamieni się w przeszłość”.

·         s.582 ~kawałek wiersza wojennego:
„Pod pustym, szarym niebem mroźnej zimy
Stał drobny mąż ze srebrnym mieczem w dłoni,
Skakał, parował, dźgał w bojowym szale,
Walcząc z zebraną przed nim armią cieni…"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witam :)
Będzie mi miło, gdy odwiedzając tę stronę, zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.
Pozdrawiam,
Crystal